Krzyk przez zamknięte usta

Kuba Małecki przyzwyczaił już swoich czytelników do opowiadania historii wrażliwych, pełnych życiowego realizmu. Saturnin nie stanowi wyjątku od reguły autora i prezentuje kolejną historię ludzi, których łączy więcej, niż mogliby się spodziewać.

Tekst: Dominik Tracz

Satek jest chłopcem, gdy zauważa błąd na bilecie autobusowym. Ów defekt pozwala mu sądzić, że gdzieś na trasie, którą tak często jeździ, kryje się magiczna kraina, gdzie jego z reguły zamknięty i przytłumiony przez wydarzenia z przeszłości dziadek spędza dnie. Wiele lat później, gdy Satek jest już dorosłym Saturninem, dokładnie tak samo przezroczystym i nijakim jak miliony innych ludzi, senior rodziny znika. Wnuk rusza wtedy na poszukiwania, podczas których dowie się więcej o swoim dziedzictwie i krzywdach trawiących rodzinę od lat.

Małecki już w poprzednich swoich powieściach bezbłędnie potrafił ukazać ludzkie tragedie, rozterki i próby pogodzenia się z traumą, co w ogólnym rozrachunku stanowi niejaką wizytówkę prozy autora. W Saturninie również działa w granicach charakterystycznego dla siebie stylu, jednocześnie nie popadając w marazm i powtarzalność. Mimo analogicznej narracji historia jest bogatsza w poruszające epizody, które nie pozwalają czytelnikowi odczuć znużenia. Wiele z nich pozwala odbiorcy spojrzeć na historię z perspektywy różnych bohaterów, co ułatwia zrozumienie postaci oraz historii, która ich jednocześnie łączy i dzieli. Niebagatelną rolę gra również sama warstwa fabularna powieści. Autor często już serwował swoim czytelnikom potężne dawki nostalgii i umiłowania lat dzieciństwa, co mogło stanowić podstawę do myśli, że Małecki do swoich opowieści lubi przemycać wydarzenia i wspomnienia osobiste. W przypadku Saturnina autor idzie o krok dalej i uczciwie przyznaje, że historie zawarte na kartach powieści nie są wcale tak bardzo dalekie od jego prywatnej historii, co z perspektywy całości dzieła, gdy czytelnik zna poszczególnych bohaterów i ich osobiste tragedie, wpływa na emocjonalność jeszcze silniej.

Ostatecznie Saturnin jawi się jako powieść bardzo konsekwentna, poruszająca i wykonana z niezmienną brawurą pisarską Małeckiego. Autor wydaje się doroślejszy i porusza newralgiczne tematy z jeszcze większą subtelnością niż miało to miejsce m.in. w Dygocie lub Dżozefie. Ponadto czytelnik nadal może zachwycać się tym, co u pisarza najlepiej zna. Jest tutaj tajemnica rodzinna, tragedia, i najważniejsze – trucizna, która przez lata powoli trawi bohatera od środka i nie pozwala mu żyć na tyle, by dawać szczęście i pokrzepienie ludziom, których ten kocha najbardziej.

Autor ponownie apeluje do czytelnika, by ten zatrzymał się na chwilę w codziennym pędzie, zasiadł nad lekturą i pogrążył się w zadumie nad wszystkimi swoimi osiągnięciami. Podkreśla potrzebę zrozumienia i empatii wobec drugiego człowieka. Bez tego życie może przypominać przykry obraz Saturnina oraz jego dziadka – bohaterów tak różnych i jednocześnie tak podobnych, którzy gubią się, popełniają błędy. Obaj potrzebują wsparcia, by echa przeszłości ustały i istniała możliwość, by na nowo móc zagrać symfonię swojego życia. Tego, które dopiero nadejdzie.

Saturnin

Jakub Małecki

Wydawnictwo Sine Qua Non

Kraków 2020