Środki higieny niemytej duszy

Myjcie ręce, nie pijcie, nie palcie, nie wciągajcie kokainy, nie zaciągajcie się eterem. Ewentualnie spróbujcie peyotlu i golcie się według mojej recepty. Oto, co radzi Witkacy, aby poradzić sobie ze swoim wewnętrznym węzłowiskiem i brudną duszą.

Tekst: Aleksandra Dobieszewska

Popełnił samobójstwo dzień po wkroczeniu do Polski wojsk radzieckich w 1939 r. Przewidywał całkowity upadek sztuki i filozofii, krytykował wynalazek radia, mówiąc o jego naiwnych słuchaczach, że są Klanem wyjącego psa. Można jedynie przypuszczać, jak wypowiadałby się na temat współczesnej telewizji i internetu. Czesław Miłosz w Traktatach moralnych pisał o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu: Umysł drapieżny. Jego książek nie czytać – prawie obowiązek… Witkacy budził wiele kontrowersji. Sam uważał, że spowodowane jest to między innymi tym, że ludzie nie zdają sobie sprawy ze swojego wewnętrznego bałaganu – utajonego węzłowiska upośledzenia oraz kompleksu niższości, które w codziennych rozmowach pogrobowiec Młodej Polski starał się ujawniać. W Narkotykach. Niemytych duszach, wspierając się teoriami Freuda i Kretschmera, przedstawia zalecenia, w jaki sposób można sobie z nimi poradzić. Syntetycznie radzi, czego się wyzbyć i jak wydobyć na światło dzienne to, co siedzi głęboko skryte w ludzkiej podświadomości. W Narkotykach zamieszcza rozdziały napisane także przez innych autorów. Obrazuje i potwierdza w ten sposób swoje poglądy na temat różnego rodzaju używek i mówi, jak rozsądnie się nimi posługiwać oraz których wyzbyć się całkowicie. Jest to dla niego recepta na uzdrowienie całej ludzkości i opóźnienie nadchodzącej apokalipsy.

C2H5oH (etanol)

Lepiej parę razy w ciągu roku upić się do nieprzytomności i przeżywać później katzenjammer (tym słowem, pochodzącym z języka niemieckiego, Witkacy określa kaca) niż popijać nieznaczne ilości alkoholu z dużo większą częstotliwością. Jedynie piwo, pite nie dłużej niż przez parę tygodni w postaci od dwóch do ośmiu „bomb” dziennie, może być korzystne. Takie postępowanie pozwoli uzupełnić potrzebne witaminy oraz jest pomocne w twórczym rozjaśnianiu umysłu. Podobnie działa herbata.

Eter

Jeden z najpopularniejszych narkotyków w XX w., chętnie zażywany przez artystyczną bohemę, powodował nadpobudliwość, a później narkotyczny sen. Na Śląsku nieraz wyprowadzano z lekcji odurzonych nim uczniów. Tańszy od wódki, stale obecny w apteczce każdej perfekcyjnej pani domu, służył jako lek na każdą dolegliwość. Matki podawały go dzieciom, a górnicy dolewali do kawy lub soku. Nasączona eterem chusteczka powodowała zanik świadomości, swego rodzaju przyjemny panteizm, który opisywał Dezydery Prokopowicz w Narkotykach, wspominając czasy, kiedy miał czternaście lat.

Nikotyna

Ponoć Lew Tołstoj uważał, że ktoś, kto nie zapalił w życiu papierosa, nie jest zdolny do prawdziwej zbrodni. Jego opinię podziela Witkacy i krytykuje tę, pozornie wartościową dla intelektu, używkę. Wewnętrzne nienasycenie i pustka często zaspokajane są tym cuchnącym i nic nie dającym dymem. Jego zdaniem palacz staje się przez niego jedynie więźniem, skrępowanym łańcuchem uzależnienia.

Peyotl

Ho, ho, więc to tak: z deszczu pod rynnę – tak pewnie pomyślałaby większość – że jest to kolejny krok ku narkotycznemu zatraceniu, następna trucizna. Tymczasem substancja, zawarta w tych meksykańskich kaktusach, pomogła Witkacemu wyrwać się z nałogu alkoholowego na ok. półtora roku. Powoduje niesamowite surrealistyczne wizje, otwiera umysł i wyostrza zmysły, a przy tym nie uzależnia. Są jedynie nieliczne przypadki zdegenerowanych indywiduów, wyrzutków z ginącej już niestety czerwonej rasy, które żują non stop i bez umiaru kawałki tego suszonego kaktusa zwane mescal-buttons.

Kokaina

Witkacy o przyjemnych skutkach zażywania tzw. białego obłędu, który nie wypełnia danych obietnic, bardziej szczegółowo pisze w Pożegnaniu jesieni. W Narkotykach ostrzega, że w 95 proc. przypadków długie znieczulanie się kokainą kończy się szaleństwem, męczącymi wizjami, kompletną ruiną i samobójstwem. W przeciwieństwie do morfiny wywołuje myśli, którymi później się pogardza.

Morfina

Bohdan Filipowski, autor rozdziału o tym alkaloidzie, pisze, że część jego działania, wartość psychicznego anestheticum pewnych jadów, trudno wyrazić słowami. Jednak potworna cena zdrowia psychicznego i fizycznego często oznacza dla odurzonego wręcz życiowe bankructwo. Docelowe działanie morfiny można odczuć w pełni w trakcie czwartej iniekcji.

Zło zniknęło (…) okrucieństwo świata (…) rozpłynęło się, stopniało jak cukier w ukropie w ciepłej, miłej, przyjaznej atmosferze – i to tym razem bez żadnych przenośni.

W przypadku uzależnienia od papierosów i alkoholu walczyć trzeba głównie z samą chęcią powrotu. Brak morfiny można porównać do przeżywania na jawie najgorszych koszmarów. Zszokowany organizm ma przestawione wszystkie tryby, krew faluje we wszystkich naczyniach krwionośnych. Panuje wewnętrzny i zewnętrzny chaos totalny.

Harmonijny rozwój osobowości

Witkacy wyznaczył pewną ścieżkę. Jego zdaniem niepuszenie się, chodzenie do łaźni, poddawanie się psychoanalizie, ubieranie się stosownie do pogody, umiarkowane pudrowanie się i niesłuchanie radia doprowadziłyby do dobrobytu nie tylko jednostki, lecz także całej ludzkości. Uważał, że pomocna byłaby także całkowita prohibicja alkoholu i ograniczenie zażywania narkotyków do minimum. Witkacy, parafrazując słowa piosenki Kaczmarskiego, bardziej niż inni krztusił się nimi i dusił, aż w końcu odebrał siebie światu.

Więc tylko trochę mniej oporu,
Słuchajcie, ach, o kotki me.
Lepiej niech wszystko będzie według wzoru, Niż żeby miało być tak bardzo „fe”

Edit.

Tylko czy to wszystko nie było już przerostem formy nad treścią, a Witkacy nie był napuszonym fanfaronem? Jeśli uważał się za lepszego, powinien robić coś, aby wyciągać gorszych w górę. Zamiast tego, siedząc w domu pod wpływem twardych narkotyków, produkował elaboraty na temat różnego rodzaju kup. Każdy powinien sam