Nowe życie zastępcze

Po okresie izolacji domowej, wiecznego oglądania powtórek wydarzeń, triumfów i porażek sprzed wielu lat, „gadających głów” w zdalnie prowadzonych programach, turniejów w grach komputerowych, w końcu większość dyscyplin sportowych wróciła na areny. Niezależnie czy z kibicami na trybunach, czy też nie – ważne, że znowu żyjemy życiem zastępczym.

Tekst: Sebastian Muraszewski

16 maja o 13.00 na niemieckich stadionach w końcu wybrzmiał gwizdek. Dźwięk niesłyszany w dużej części Europy od dwóch miesięcy, był symbolem powrotu sportu z najwyższej światowej półki. Symboliczna była również sceneria: piłkarze rezerwowi siedzący w maseczkach i odstępach od siebie oraz przejmująca cisza na trybunach. Był to początek nowej ery sportu. I jednocześnie nowych pięknych historii.

Piłka dalej się toczy

W Bundeslidze wszystko odbyło się tak, jakby nie było żadnych nadzwyczajnych okoliczności. Bayern Monachium zdobył kolejny tytuł mistrza Niemiec z 13-punktową przewagą nad Borussią Dortmund. Dwa tygodnie po Bundeslidze wystartowała polska liga. Ostatni sezon w formule ESA37 skończył się mistrzostwem Legii Warszawa. Nad Wisłą, w odróżnieniu od większości europejskich państw, zdecydowano się po kilku kolejkach na wpuszczenie kibiców na trybuny. Początkowo do 25 proc. pojemności trybun, ostatecznie do 50 proc. Sezon dokończono też w krajach najbardziej dotkniętych pandemią, czyli w Anglii, Włoszech i Hiszpanii. Tam zwycięskie okazały się Liverpool FC (po 30 latach), Juventus i Real Madryt. We Francji władze nie pozwoliły na rozegranie brakujących spotkań, mistrzostwo przyznano PSG. Przyczyniło się to do odwołania przez France Football plebiscytu Złotej Piłki. Przymusowa przerwa nie doprowadziła zatem do jakichś znaczących zmian w tabelach ligowych.

Robert Lewandowski (2019) – fot. Wikipedia Commons

Bardziej nietypowo zakończono europejskie puchary. Pierwszy raz w historii zdecydowano się na zorganizowanie turnieju finałowego Ligi Mistrzów i Ligi Europy, odpowiednio w Portugalii i w Niemczech. Osiem zespołów, jeden mecz, przegrywający odpada. Nowy format przypadł do gustu kibicom, którzy po miesiącach posuchy mogli obserwować choć namiastkę wielkich turniejów. Emocji nie brakowało. Zwycięstwo Bayernu Monachium z Barceloną 8:2 w ćwierćfinale LM odbiło się szerokim echem we wszystkich mediach, również tych stroniących od sportu. Blamaż miał również duży wpływ na rozterki Lionela Messiego, dotyczące pozostania w katalońskim klubie. Argentyńczyk po dniach prawniczych sporów i protestach fanów przeciwko kierownictwu klubu ogłosił, że będzie występował w barwach Blaugrany również w przyszłym sezonie. Wygłodniałe gry były francuskie kluby. Olympique Lyon dotarł do półfinału, zaś PSG do finału najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek. Na drodze do powrotu Pucharu Mistrzów nad Sekwanę po 27 latach stanął Bayern Monachium. Bawarczycy z Robertem Lewandowskim na czele zasłużenie wygrali najważniejsze klubowe rozgrywki. Liga Europy po raz kolejny zakończyła się zwycięstwem Sevilli.

Odpoczywający po sierpniowych meczach Lewandowski nie wystąpił we wrześniowych meczach reprezentacji w ramach Ligi Narodów. Nowy twór UEFA w tym roku zyskał na znaczeniu: dwóch najlepszych zwycięzców grup, którzy nie osiągną pierwszego lub drugiego miejsca w eliminacjach do Mistrzostw Świata, uzyskają wstęp do meczów barażowych o kwalifikację na katarski mundial. Styl gry Polaków w meczach z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną baługuje na komentarz.  Nie widać ani ładu ani składu, podobnie jak w początkowych meczach za czasów trenera Smudy. Wyniki są lepsze od gry: porażka „zaledwie” 0:1 z Holandią i wymęczone zwycięstwo 2:1 na bośniackiej ziemi może pozwolą pozostać w pierwszej dywizji Ligi Narodów. Na EURO to jednak nie wystarczy. Jeśli nie będzie radykalnych zmian w październikowych i listopadowych spotkaniach, to pierwsze mecze eliminacji MŚ rozgrywane w marcu mogą być nieprzyjemnym, zimnym prysznicem. Tylko straconej szansy będzie żal.

Bunt w bańce

Stany Zjednoczone przodują w niechlubnej statystyce liczby zakażeń i zgonów na COViD-19, zatem nie może dziwić, że powrót prestiżowych lig musiał być połączony z zachowaniem najbardziej restrykcyjnych norm sanitarnych. NBA i NHL wróciły do gry w tak zwanej bańce – koszykarze rozgrywali mecze w parku Disneya na Florydzie, a hokeiści, w zależności od lokalizacji ich drużyny, w kanadyjskich Edmonton i Toronto. Z kolei zespoły MLB oraz w NFL pozostały na znanych im boiskach. Ponadto, w rozpoczynającym się we wrześniu sezonie NFL część futbolistów, w zależności od decyzji władz stanowych, będzie mogła liczyć na wsparcie kibiców z trybun.

Oczywiście na arenach sportowych nie dało się uciec od wydarzeń, które wstrząsnęły USA. Protesty po śmierci George’a Floyda i ruch Black Lives Matter zostały wsparte przez ligi, szczególnie NBA, która jest najchętniej oglądana przez społeczność afroamerykańską. Na parkietach pojawiły się czarne bandy z napisem „Black Lives Matter”, na koszulkach graczy w miejscu nazwisk mogliśmy zobaczyć slogany, a przed meczami koszykarze klęczeli w trakcie odgrywania hymnu narodowego. Mało brakowało, by wszystkie rozgrywki zostały odwołane. I to nie z powodu wirusa. 26 sierpnia, po postrzeleniu Jacoba Blake’a, zawodnicy NBA, WNBA, MLB i MLS odmówili wyjścia na boisko, podobnie jak tenisistka Naomi Osaka biorąca udział w turnieju w Cincinnati. Całkowite odwołanie sezonu wisiało na włosku, jednak po negocjacjach i dwudniowej przerwie wrócono do gry . Największe sportowe emocje w NBA wzbudziła seria meczów między Los Angeles Clippers i Dallas Mavericks. Gra jak z nut 21-letniego Słoweńca Luki Doncica nie wystarczyła drużynie z Dallas do awansu do półfinału Konferencji Zachodniej. Zawzięta walka toczyła się również w meczach Boston Celtics z Toronto Raptors. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne było siedem spotkań, a najlepsza ostatecznie okazała się ekipa z Bostonu. W NHL do najlepszej czwórki rywalizującej o Puchar Stanleya dostały się drużyny Tampa Bay Lightning, New York Islanders, Vegas Golden Knights i Dallas Stars.

Naomi Osaka (po lewej) – fot. Wikipedia Commons

Tenis znajdował się w najgorszej sytuacji. Organizacja wydarzeń sportowych z międzynarodową obsadą, ponadto odbywających się na całym świecie nie jest dobrym pomysłem podczas pandemii. Novak Djoković, sprzeciwiający się 5G i negujący istnienie koronawirusa, zdecydował się na stworzenie własnych rozgrywek Adria Tour. Składający się z 5 turniejów cykl na bałkańskich kortach, przy pełnych trybunach, zakończył się w połowie drugiej części. W trakcie meczów w chorwackim Zadarze okazało się, że większość graczy zachorowała na koronawirusa – w tym sam Djoković i jego żona. Serb chciał poprawić sobie humor zwycięstwem w wielkoszlemowym turnieju US Open. Przy nieobecności Rogera Federera i Rafaela Nadala wydawał się faworytem. Jednak fortuna nie sprzyja w tym roku światowemu numerowi 1. Mecz czwartej rundy; Djoković-Carreno Busta. Hiszpan zaczyna nabierać wiatru w żagle po drobnej kontuzji Serba. Wygrywa seta i doprowadza do stanu 6-5 w pierwszym secie. Serb wyciąga zapasową piłkę z kieszeni i uderza ją w kierunku tylnej bandy. Piłka trafia sędzię liniową w gardło, dochodzi do duszności. Dyskwalifikacja. Nieprawdopodobny cykl zdarzeń dziejących się zaledwie w ciągu chwili. Również finały cechował niezwykły przebieg – zarówno Naomi Osaka, jak i Dominic Thiem przegrywali na początku swoich spotkań. Nikt nie dawał im większych szans na zwycięstwo. Japonka i Austriak zdołali jednak zdobyć wielkoszlemowe tytuły.

Czarne złoto – Mercedes, opony, żużel

Lewis Hamilton również aktywnie angażował się w ruch Black Lives Matter. Skłonił swoją ekipę, Mercedesa, do przemalowania bolidu z tradycyjnego srebrnego na czarny. Z jego inicjatywy część kierowców klęczała przed wyścigami, nie wszyscy przyłączyli się jednak do akcji. Co warto dodać, Brytyjczyk znów święcił triumfy – nawet pęknięta opona  nie przeszkodziła mu w zakończeniu wyścigu na Silverstone na pierwszym miejscu. W absolutnej dominacji (choć jego pozycja lidera w klasyfikacji generalnej jest niezagrożona) przeszkodziły mu zaledwie kary sędziowskie i błędy zespołu. Dzięki jednemu z nich niespodziewane zwycięstwo odniósł Pierre Gasly. Francuz za kierownicą Alpha Tauri miał za sobą trudne dwa lata. Fiasko w Red Bullu, relegacja do słabszej ekipy oraz śmierć kolegi – Anthoine’a Huberta – odbiły się na młodym kierowcy. Zwycięstwo w bolidzie ustępującym osiągami czołówce robi wrażenie, szczególnie na najszybszym torze w kalendarzu. Formuła 1 jesienią odwiedzi wiele miejsc, na których zwykle się nie pojawiała, jak włoskie Mugello czy Imola.

Robert Kubica w barwach BMW Sauber (2009) – fot. Wikipedia Commons

A co tam u Roberta Kubicy? Niestety Polak zajmuje w DTM miejsca, do których przyzwyczaił nas podczas jazdy w Williamsie. Błędy zespołu w pit-stopach, najsłabszy samochód i inne problemy rzutują na karierę Polaka. Najlepszym symbolem posuchy i obniżonych oczekiwań była radość kibiców po zdobyciu jednego punktu na wyścigu w Assen. Przyszłość Kubicy jest nieznana, tak samo, jak przyszłość DTM. Po zakończeniu obecnego sezonu myśli się o zmianie na auta GT3, w których z kolei nie chce jeździć Polak. Formuła 1 oddala się coraz bardziej – może skończy się na Formule E? Ta futurystyczna seria zdecydowała się na rozstrzygnięcie tegorocznego sezonu w nietypowy sposób. Sześć ostatnich wyścigów odbyło się na torze Tempelhof, w trzech różnych konfiguracjach. Zwycięski okazał się Antonio Felix da Costa.

W połowie czerwca wróciły rozgrywki cieszące się największą średnią frekwencją w naszym kraju, czyli żużlowa ekstraliga. Do play-offów awansowały Fogo Unia Leszno, Moje Bermudy Stal Gorzów Wielkopolski, Betard Sparta Wrocław i RM Solar Falubaz Zielona Góra. Do ligi wróci drużyna z Torunia, która prowadzi w tabeli niższego poziomu rozgrywkowego, gdzie postanowiono rozegrać wyłącznie rundę zasadniczą. Do I Ligi spadnie PGG ROW Rybnik. Zawody Speedway Grand Prix organizują cztery miasta: Wrocław, Gorzów, Praga i Toruń. Na każdej arenie najlepsi żużlowcy świata zagoszczą dwukrotnie.

Tour de Covid

Z przesuniętym kalendarzem borykają się również kolarze. Co prawda Tour de Pologne odbył się w tradycyjnym terminie, ale został skrócony do pięciu etapów. Na początku pierwszego z nich doszło do poważnego wypadku. Na finiszu Holender Dylan Groenewegen walczył ze swoim rodakiem Fabiemo Jakobsenem, spychając go na barierki. Jakobsen przeleciał przez płot, uderzając na mecie w sędziego oraz słup reklamowy. Lekarze przez wiele godzin walczyli o jego życie, na szczęście z udanym pozytywnym skutkiem. Groenewegen został zdyskwalifikowany, cały wyścig wygrał zaś Belg Remco Evenepoel. Na przełomie sierpnia i września zorganizowano Tour de France. Na francuskich trasach stawił się jeden Polak, Michał Kwiatkowski.

Więcej naszych reprezentantów pojawiało się na licznie organizowanych w rodzimym kraju mityngach. Memoriały Janusza Kusocińskiego, Wiesława Maniaka i Kamili Skolimowskiej – organizacja tych imprez i forma polskich lekkoatletów pokazały, że Polska lekkoatletyką stoi. Oby tak było też za rok w Tokio. Na to samo liczą również siatkarze, którzy niestety nie mieli okazji na uczestnictwo w oficjalnych turniejach – ze względu na pandemię wszystkie zostały odwołane. Oba sparingi z Niemcami skończyły się zwycięstwami Polaków. Jak będzie w przyszłym roku? Czy igrzyska w Tokio się odbędą? Czy rozgrywki ligowe zostaną dokończone w planowany sposób, a nie zostaną nagle przerwane jak w tym roku? Wiele pytań stoi przed sportowcami i kibicami. Najważniejsze jest to, by wszyscy przeszli przez ten okres w pełni zdrowia. Sport nie takie burze widział. Zawsze jednak wychodził z nich obronną ręką.