Gdy moda oszukuje artystów

Moda od dawna czerpie z innych dziedzin sztuki – z projektantami największych domów mody współpracowali Salvador Dali, Damien Hirst czy Takashi Murakami, a polski grafik Jan Bajtlik od kilku lat stale tworzy dla marki Hermes. Ostatnio jednak jest coraz głośniej o bezprawnym kopiowaniu prac mniejszych artystów przez branżę modową.

Tekst: Hanna Sokolska

Dzieła silnie obecnych w popkulturze twórców, takich jak Michel Basquiat czy Andy Warhol, są regularnie licencjonowane przez właścicieli praw autorskich – fundacje, muzea lub spadkobierców – zarówno markom fast fashion (np. Zara czy Uniqlo), jak i domom mody. Udzielanie takiej licencji działa na tej samej zasadzie, co np. użyczanie postaci z bajek Disneya. Marka inkorporuje wówczas dzieła artystów w swoje projekty w zamian za stosowną zapłatę – takie działanie jest powszechną praktyką również w przypadku niektórych mniej znanych artystów, zwłaszcza grafików. Niestety nierzadko zdarza się, że prace są kopiowane bez zgody twórcy.

Skopiowane motory

Doskonałym tego przykładem jest niedawny skandal wokół marki Balenciaga, która należy do koncernu Kering. Jej roczny zysk przekracza 2 mld euro. Tra My Nguyen, młoda artystka i projektantka, oskarżyła markę o skopiowanie części swojej pracy dyplomowej, złożonej na Berlińskim Uniwersytecie Sztuk Pięknych. Projekt składał się z instalacji przedstawiających motocykle ciasno owinięte w ubrania. Jest on inspirowany wietnamską kulturą motocyklową kobiet – street ninjas. Mianem tym określa się motocyklistki ubrane od stóp do głów. Główny powodem tej praktyki jest silnie zakorzeniony kult jasnej skóry – ubrania mają chronić przed promieniami UV, tym samym zbliżając Wietnamki do europejskiego kanonu piękna.

Artystka twierdzi, że przedstawicielka marki była obecna na prezentacji dyplomu i dwukrotnie prosiła ją, również drogą mailową, o przesłanie portfolio. Było to konieczne w procesie rekrutacji na staż. Po przesłaniu go, Nguyen nie otrzymała żadnej informacji zwrotnej. W lipcu na Instagramie marki pojawiło się zdjęcie przedstawiające niemal identycznie owinięty ubraniami motocykl. Artystka uważa, że skopiowanie jej pracy wpisuje się w szerszy trend kradzieży dzieł niezależnych artystów, którzy należą do mniejszości, oraz zawłaszczanie dorobku kulturalnego. Przedstawiciele Balenciagi stanowczo zaprzeczyli zarzutom, a jako źródło inspiracji podali to jak często prezentuje się ubrania na europejskich pchlich targach.

Kuriozum całej sprawie dodaje fakt, że dyrektorem kreatywnym hiszpańskiego domu mody jest Demna Gvasalia, współzałożyciel marki Vetements, która początkowo, szczycąc się pozycją outsiderki, obnażała absurdy branży modowej. Zdaniem wielu podejmowała się krytyki kapitalizmu – przykładowo wprowadziła do sprzedaży koszulkę niemal identyczną jak uniform kurierów DHL, ale w cenie 185 funtów.

Regularne i nadmierne inspirowanie się projektami artystów lub mniejszych marek zarzucane jest jednemu z najgłośniejszych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych projektantów ostatnich lat, Virgilowi Ablohowi. Jest on dyrektorem kreatywnym Louis Vuitton i założycielem streetwearowej marki Off-White. Nie jest to specjalnie zaskakujące, biorąc pod uwagę, że logo Off-White – krzyż z linii ze strzałkami, został skopiowany z logo lotniska w Glasgow. Polska marka streetwearowa Mishbhv co jakiś czas jest przyłapywana na kopiowaniu nie tylko bezpośrednio dzieł samych artystów, lecz także motywów zaczerpniętych z okładek płyt lub po prostu bliżej niezidentyfikowanych obrazków z Pinterestu. Katalog inspiracji marki znajduje się na prześmiewczym fanpage’u Memebhv na Facebooku.

Grzechy sieciówek

Niespecjalnie zaskakuje fakt, że najwięcej kopii projektów artystów można znaleźć w sieciówkach. W 2016 r. głośna była sprawa graficzki Tuesday Bassen, której cały szereg prac został powielony przez Zarę i Bershkę. Gdy zdecydowała się wytoczyć powództwo w tej sprawie, prawnicy spółki ogłosili, że ze względu na zbyt niską rozpoznawalność prac Bassen nie można uznać projektów za oryginalne. Zatem prawa autorskie nie zostały naruszone. Po poście, który opublikowała na Instagramie, inni niezależni artyści wystąpili z podobnymi zarzutami. Koncern pozostał jednak bezkarny. Nie wypłacono również żadnych odszkodowań, pomimo tego że wbrew opinii prawników związanych ze spółką, Bassen przysługują prawa autorskie i jak najbardziej mogłaby domagać się zadośćuczynienia. Dla znacznej większości artystów koszty procesu sądowego są jednak stanowczo za wysokie, zwłaszcza gdy w roli pozywanych występują potężne korporacje.

Często też, pomimo widocznych na pierwszy rzut oka podobieństw, trudno bezsprzecznie obronić zarzut naruszenia praw autorskich. Trwają dyskusje, czy projektant skopiował projekt, czy tylko czerpał inspirację, czy może podobieństwo jest jedynie dziełem przypadku. Koniec końców teoretycy i badacze kultury regularnie zadają pytanie, czy w kulturze wszystko już było i czy można jeszcze stworzyć coś oryginalnego. Dlatego też w praktyce zarówno sieciówki, jak i duże domy mody mogą niemal bezkarnie wykorzystywać prace nieznanych artystów, nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności.