A Change Is Gonna Come…

…śpiewał Sam Cooke w roku 1964. Moment największego triumfu ,Ruchu na rzecz praw obywatelskich; Martin Luther King odbiera pokojową nagrodę Nobla. Prezydent Lyndon B. Johnson podpisuje Civil Rights Act. To także moment, w którym kino przechodzi zmianę stając się obywatelskim orężem w walce o lepsze jutro.

Tekst: Rafał Michalski

Pacyfizm. Socjalizm. Feminizm. Anarchizm. Subkultury. Ruchy LGBT. Organizacje walczące na rzecz praw osób czarnoskórych. Wszystko to pojawiło się jakby znikąd na początku lat 60. w USA. To był moment przegrzania systemu, buntu pokoleniowego i starcia generacji. Rodzice rozwodzili się, sąsiedzi popadali w alkoholizm. Bracia i ojcowie byli przymusowo wysyłani do Wietnamu, a oni sami, młode pokolenie dopiero wchodzące okres dorosłości, obserwowali tylko ekspansję psychozy zimnowojennej. Wyszli na ulicę, bo po prostu chcieli zmian. Równych praw dla każdego; odejścia od agresywnej i imperialistycznej polityki rządu. Kompletnej zmiany systemu – zniszczenia go i budowy nowego społeczeństwa, tym razem obywatelskiego.

Takie były podstawy całej Nowej Lewicy. To nie była partia, a bardziej konglomerat dziesiątek organizacji. Jedni czytali Marksa, drudzy dołączali do ruchu hippisowskiego. Ale łączyło ich wszystkich jedno – buntownicze wystąpienie przeciw temu, co jest. I to wokół tej Lewicy narósł ruch kontrkulturowy – oparty na całkowitej wolności: i obyczajowej, i, co nas interesuje w tym wypadku – twórczej.

Pięciu braci, reż. Spike Lee

 

Kino nie miało wtedy łatwo. Kryzys ogarnął cały rynek – kolejne firmy producenckie bankrutowały, a pieniądze znajdowały się wyłącznie na projekty rentowne, takie, które zainteresowałyby jak największą rzeszę widzów. Unikały więc tematów politycznych, chyba że, no właśnie – władza postanowiła zainwestować. Tak powstawały wielkie superprodukcje i dlatego też zawsze były kinem propagandowym.

Kwestią czasu było więc powstanie rynku alternatywnego. Kino niezależne, bo o nim mowa, może było niskobudżetowe, ale było otwarte dla każdego. Całkowita wolność twórcza. W duchu lewicy.
Jednak jeżeli szukalibyśmy najważniejszej gałęzi kina kontrkulturowego byłoby to Blaxploitation.

Nasze własne kino

Uznaje się, że pierwszym filmem z tego gatunku było W upalną noc (reż. Norman Jewison) z 1967 r. Historia czarnoskórego detektywa, który przyjeżdża na południe rozwiązać zagadkę morderstwa miejscowego przemysłowca. W tle zaś wątek rasizmu ze strony lokalnych stróżów prawa. Jednak skąd się wzięło Blaxploitation?
Wróćmy do Nowej Lewicy – jednym z jej najaktywniejszych członów było Black Power (dzisiaj najczęściej wspomina się tutaj Black Panthers). Martin Luther King chciał reformy – oni rewolucji. Skąd ten podział i radykalizm? Jego teologiczna narracja mogła działać na Południu, gdzie rasizm był związany z systemem prawnym. Na Północy zależał od miejsca zamieszkania. Chociażby tworzące się Czarne dzielnice, biedniejsze, gorzej dofinansowywane przez rady miast. Na to ich zdaniem nie było recepty. Prócz rewolucji! Black Power zbudowano wokół trzech postulatów: Czarnej Świadomości, Czarnej Władzy oraz Czarnego Nacjonalizmu.

Pisano tak, cytując Johna E. Johnsona – Nie jestem zwykłym człowiekiem. Jestem odmienny; Black is Beautiful (źródło: Super Black Man). Przez lata ,biali decydowali o kanonie piękna, osoby ,czarne były gorsze, niższe w hierarchii. Drogą do wyzwolenia miałoby być więc wywyższenie kultury Afroamerykanów. Promowano ,czarną modę (z fryzurą afro na czele); zamiast rywalizować z między sobą o bycie ,najbardziej białym, należy skupić się na kreacji własnego dziedzictwa.

Celem, na sam koniec, miało być skierowanie narosłej przez setki lat nienawiści do siebie – w stronę wroga. Jest jasne, że Ameryka taka, jaka jest obecnie, musi być zniszczona. Nie ma innej drogi – napisał Julius Lester (źródło: Look Out! Whitey! Black Power’s Gon Get Your Mama). Czarna Władza, czyli stworzenie nowego systemu, w którym to czarni będą rządzić czarnymi (pojawiało się sformułowanie komuna). I na koniec Nacjonalizm – czyli mówienie o sobie, bez patrzenia jak inni będą reagować. Najważniejsi jesteśmy my.

Za przeniesienie t

The Last Black Man in San Francisco, reż. Joe Talbot

ych postulatów na płaszczyznę kultury miało się zająć Black Arts Movement (BAM). I najpełniej w kinie objawiło się to w blaxploitation.
Produkcje zazwyczaj opowiadały o stereotypowej, czarnej postaci (tutaj element promocji kultury), który fabularnie musiał zmierzyć się z wrogo nastawionym do niego przedstawicielem władzy. I zazwyczaj był on biały (Władza); i najczęściej ginął w brutalnej i krwawej sekwencji (Nacjonalizm).

Dalej – miejscem akcji miasto. Tutaj z jednej strony krytyka wspomnianej teologii Martina Luthera Kinga, ale co ważniejsze, to mieszkańcy miast byli odbiorcami tych filmów. Powstały wręcz miejsca nazywane Grindhouse – były to kina, które specjalizowały się w pokazywaniu kina eksploatacji. Bilety bywały bardzo tanie, więc większość ludzi było stać na seans. I to tutaj rodziły się często centra życia społecznego.

Black Power posługiwało się tym gatunkiem, by podtrzymywać w ludziach żar, determinacje i nadzieję. Pod prowokacją krył się przekaz; za prostą fabułą – rewolucyjna myśl. To nie były zwyczajne thrillery czy filmy akcji – podtekst polityczny zawsze był wyraźny. Chodziło o krytykę.

Historia zatoczyła koło?

Black Power zniknęło ze sceny, wraz z końcem kontrkultury. Młodzi stracili energię, władza obiecywała zmianę. W przypadku rasizmu systemowego zmienić mało co się zmieniło, ale z nadejściem neokonserwatyzmu Reagana nie dało się już czegokolwiek wywalczyć. Blaxploitation kończy się w połowie lat 70. Tutaj nałożyła się jeszcze sprawa wyczerpania tematu – stereotyp się najzwyczajniej w świecie znudził. A nie było młodego pokolenia do eksperymentów.
Tak naprawdę do drugiej dekady XX wieku czarne kino społecznie zaangażowane zawsze miało ten apokaliptyczny posmak. Jak w Candymanie – nie ma szans na zwycięstwo.

I teraz mamy naszą współczesność.Ostatnie lata w USA to ponowne rozpalenie tematu tarć rasowych. Prezydentura Obamy otworzyła społeczeństwo na te kwestie, a każdy kolejny skandal (choćby z policją w roli głównej) mógł wybrzmiewać jeszcze głośniej. Protesty, narodziny ruchu Black Lives Matter; ostatnio Black National Convention. Na ulice wychodzi pokolenie młode, które nie pamięta lat 80; które jest rozczarowane. System jest zły! – fundacyjny postulat Black Power.

A że kino zawsze jest odbiciem rzeczywistości; tak odrodzenie aktywizmu odbiło się bardzo wyraźnie. Popatrzmy na parę przykładów: Uciekaj i To My – fikcyjność rzeczywistości, i nowe zniewolenie; Przepraszam że przeszkadzam – kapitalizm jako nowy rodzaj niewolnictwa, Last Black Man in San Francisco – zmiana, która wyparła Czarnoskórych, Monsters And Men – władza, która wypacza. Punkt wspólny – rozczarowanie nowym światem. Diagnoza: system jest źródłem problemów.

Winne państwo. Nie jest to klasyczne blaxploitation – i nie można się dziwić. Dzisiaj w USA króluje kino autorskie. Stereotyp odszedł w niebyt. Ale u podstaw trudno nie doszukiwać się koneksji z przeszłością i tutaj.

Symbolem jest tutaj Pięciu Braci Spike’a Lee. To musiał być ten twórca – urodzony w 1957 r., widział kontrkulturę na własne oczy. W latach 70. był aktywistą. Chodził do Grindhouse. Pamięta tamte czasy i tamte emocje.

Nowa Wspólnota

Fabuła opowiada o czterech czarnoskórych weteranach wojennych, którzy po 50 latach postanawiają wrócić do Wietnamu po raz ostatni. Mają dwa cele – znaleźć szczątki poległego przed laty dowódcy ich oddziału. I dalej – odszukać zakopane na polu bitwy złoto.
Nie jest to film idealny; narracja bywa chaotyczna, wkrada się niespójność między kolejnymi sekwencjami, wątki pojawiają się i znikają. Ale to też zarazem produkcja wyjątkowa.
Mamy elementy klasyczne dla blaxploitation: retrospekcje stylizowane są na kino klasy B.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *