Kilka gramów wyuczonej bezradności

Ludzie działają w oparciu o czyny innych, rzadziej o ich słowa. Jeśli ktoś zły powiada aby nie iść jego drogą – rychło podążą nią ci na których mu najbardziej zależy.

Tekst: Arkadiusz Klej

W Iranie za 30 gramów można zostać skazanym na śmierć. W 2007 r. cztery na pięć zarekwirowanych kilogramów opioidów przechwytywane były właśnie tam. W tym samym roku światowa konsumpcja tych narkotyków była estymowana na 1100 ton rocznie, z czego aż 462 tony zażywali irańczycy. Z jednej strony stryczek, z drugiej szansa na szybki zarobek. W polityce antynarkotykowej większość krajów jest zgodna, że substancje uzależniające są szczególnie niebezpieczne dla osób młodych. Film pokazuje jak złudna jest ta prawna granica. Opioidy wśród dorosłych lub starszych kolegów są źródłem problemów nie tylko dla samych uzależnionych, ale również ich otoczenia.

30 gramów, Saeed Roustayi

Saeed Roustayi to irański reżyser zajmujący się ukazywaniem problemów społecznych. Przedstawiony przez niego świat jest pozbawiony uśmiechu. Film nie jest dokumentem, jednak bohaterowie przedstawieni są w bardzo realistyczny i spójny sposób. Policjanci nie ufają sobie nawzajem. Samad, będący szefem oddziału antynarkotykowego, stale podejrzewa swoich podwładnych o łapówkarstwo lub uzależnienie. Bieda i pragnienie lepszego życia popychają do gardzenie prawem wszystkich, przez co zaciera się granica między dobrymi i złymi. To codzienność, w której ludzie zdradzają siebie nawzajem. Ojciec jest gotowy kazać swojemu kilkuletniemu dziecku zeznawać, że to ono było dealerem, aby samemu wydostać się z więzienia. Bohaterowie nie są banalni, a ich motywacje często mają swój początek w krzywdzie i bezsilności. To świat gdzie wszyscy są przegrani.

Akcja opiera się na walce policjantów oraz dilerów narkotykowych. Stróże prawa są zmęczeni i bezsilni wobec problemu, jednocześnie przyzwolenie na stosowanie przemocy niewiele im daje, a nawet sprawia że tracimy pewność czy to oni postępują słusznie. Z drugiej strony Nassera Khakzad, król narkotykowy, na początku wydaje się być nasyconym i spełnionym. On przyznaje sobie prawo do okrucieństwa z powodu pieniędzy, które posiada. Zarabia na narkotykach, które są nie tylko polem bitwy  z policją, ale również sceną dramatu poszczególnych bohaterów. W głębi tej wojny można dostrzec walkę dwóch systemów wartości. Stróże prawa bronią status quo, w imię prawa. Dealerzy dają ludziom uwięzionym w brudnej i beznadziejnej codzienności slumsów ułudę szczęścia, jednocześnie wzbogacając się.

Fabuła filmu to studium władzy oraz antybohatera. Długo nie wiemy czy prawdziwsza jest władza z litery prawa, czy z łapówek, których wartość może wynieść miliony. Gdy Nassera traci grunt pod nogami, zaczyna miotać się w swoich zachowaniach. Z jednej strony oskarża policjanta o przywłaszczenie narkotyków, aby spowolnić proces. Jednocześnie gdy w celu poznaje młodego  chłopaka, któremu ojciec kazał przyznać się do handlu narkotykami aby samemu uciec, Nassera zgłasza się do wzięcia odpowiedzialności na siebie, mając nadzieje iż dzięki temu dziecko nie skończy tak jak on. Wypełniona po brzegi cela więzienia to przestrzeń dramatu, zagubienia oraz bezsilności.

Film pokazuje, że nie da się budować dobra i szczęścia na krzywdzie. Od pewnego momentu zaczynamy empatyzować z Nasserem. Wierzymy, że wydarzy się coś dobrego. Końcówka ukazuje dwie drogi. Pokazuje przebłysk nadziei, ale i widmo kolejnej tragedii. Historia udowadnia, że ludzie nie będą słuchać twoich dobrych rad, jeśli sam czynisz inaczej niż radzisz. Nie zrozumieją kosztu, dostrzegą tylko zysk.

30 gramów, reż. Saeed Roustayi

Ocena: 4,5/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *