Cenzura w animacji

Deprawujące treści w filmach zawsze były poddawane cenzurze. Do takich zabiegów dochodziło między innymi w XX w., kiedy twórczość służyła m.in. celom propagandowym. Mimo że minęło wiele lat i aktualnie film wiąże się głównie z przyjemnością, a wizja reżysera nie jest ograniczana, to nadal zdarzają się przypadki cenzurowania niektórych dzieł.

TEKST: FAUSTYNA MACIEJCZUK

Każdy z  nas zapewne dobrze wie, czym jest cenzura oraz jaką pełni funkcję. Warto jednak przytoczyć najwęższą definicję: Cenzura to kontrola publicznego przekazywania informacji, ograniczająca wolność wyrażania myśli i przekonań, weryfikowana przez organy państwowe pod względem prawnym, politycznym i obronnym. O pierwszej potrzebie cenzury dowiadujemy się już z Państwa Platona (ok. 360 r. p.n.e.),we wzmiance dotyczącej mitów i poezji. „Półkowniki” Czasy PRL-u to okres w historii polskiego filmu, w którym cenzura była najwyraźniej widoczna i uniemożliwiała ujrzenie materiału wprost od reżyserów. Urząd cenzury cieszył się wtedy opinią wszechwładzy, a system kontroli był silnie rozbudowany. Treści budzące wątpliwości czy uznawane za nie-bezpieczne eliminowano już na etapie zatwierdzania scenariusza. Zanim obraz trafił na ekrany, przechodził przez sito kilkustopniowych kolaudacji: od zespołu filmowego, w którym został zrealizowany, poczynając, poprzez dyrekcję wytwórni, aż do Ministerstwa Kultury. Ostateczna decyzja należała do […] Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk. Jeżeli twórca lekceważył sugestie cenzorów, jego dzieło zasilało szeregi półkowników (Wiesław Chełminiak, Tęsknota za nożycami, „Koncept” nr17). W tej grupie znalazły się również filmy animowane, choć najczęściej to właśnie ten gatunek skutecznie unikał cenzury. Wynikało to z młodego wie-ku publiczności, do której zwykle był kierowany, lub jego metaforyczności, która nie budziła podejrzeń. W  1949 r. zadania filmu animowanego zostały precyzyjnie sfor-mułowane przez polskie władze. Miał być skierowany wyłącznie do dzieci oraz stanowić narzędzie kształtowania ich społecznych i  moralnych poglądów. Powinien uczyć i bawić, przy czym funkcje dydaktyczne zdecydowanie dominowały nad rozrywkowymi. Uczyć się, uczyć się i  jeszcze raz uczyć się mawiał Lenin, który uważał film za naj-ważniejszą ze sztuk ze względu na możliwości propagandowe, których ewentualnym skutkiem ubocznym była zabawa. Odwrócenie tego porządku nastąpiło dopiero w 1956 r. Animacje od zawsze miały ożywiać, zachęcać do działania, dodawać odwagi, więc stały się dobrym narzędziem twórczej aktywności jednostek czy grup. I właśnie z tego względu pod satyrycznym określeniem „półkowników” znalazło się również kilka animacji niedopuszczonych do dystrybucji. Naprzód, ale nie za daleko Filmy rysunkowe, które miały bawić, były produkowane przez lata z  olbrzymim powodzeniem przez mistrza dziecięcej animacji  –Walta Disneya. Obecnie wytwórnie Walt Disney Pictures i  Pixar Animation Studio odpowiadają za produkcję ponadczasowych, przepięknych filmów animowanych, dominując na światowym rynku. W marcu 2020 r.do kin weszła nowa animacja Disneya i Pixara Naprzód, w której pojawiła się pierwsza w historii studia postać nieheteronormatywna. Cenzura! Otóż to. Na Bliskim Wschodzie zakazano emisji tej animacji, a  w  polskiej wersji problematyczna kwestia homoseksualnej postaci została ocenzurowana. Zmiana dotyczy wypowiedzi policjantki Spectre, która w rozmowie z głównym bohaterem wspomina o córce swojej dziewczyny. W polskiej wersji dowiadujemy się jednak, że chodzi o córkę kuzynki. Disney z dumą ogłosił, że w najnowszej produkcji Pixara pojawiła się wreszcie postać LGBT, ale przedstawiciele polskiego rynku dystrybucji uznali, że lepiej będzie, gdy oszczędzi się tej informacji naj-młodszym. Przekształcenie dialogu umożliwiło naniesienie zmiany tak, aby rzeczywiście była ona niezauważalna. Cenzura z pewnością jest zabiegiem, który budzi kontrowersje. Czy może czasem jednak ma swoje dobre strony? A  może subiektywna wizja dobra wcale nie prowadzi do korzyści ogółu?