23 twarze Roberta Pattinsona

Nerwowy śmiech, ciągłe przeczesywanie włosów, pewny rodzaj uroku pomieszanego z niepewnością. Robert Pattinson ciągle pozostaje enigmą dla wielu. Mija mniej więcej 10 lat od kiedy mogliśmy zacząć oglądać jego transformacje na wielkim ekranie. Z każdym kolejnym filmem zostawia nas w coraz większym zdziwieniu i podziwie dla jego aktorskich zdolności.

Tekst: Zuzanna Dwojak

Robert Pattinson jest brytyjskim aktorem urodzonym w 1986 r. Swoją przygodę z aktorstwem zaczynał w wieku 15 lat, uczęszczając do klubu teatralnego. Co ciekawe, gdy był młodszy, marzył nie o karierze aktorskiej, a muzycznej, później jednak stwierdził, że przebicie się na rynek muzyczny wymaga większego wysiłku niż przypuszczał. Jak wyglądały jego aktorskie początki? Też nieciekawie. Jego pierwszym większym projektem była mała rola w filmie Vanity Fair u boku Reese Winterspoon, z którego sceny z jego udziałem zostały później wycięte. Nikt go o tym nie poinformował, więc podczas premiery spotkała go gorzka niespodzianka. Cała sytuacja obróciła się jednak na korzyść aktora, bo producentka filmu, chcąc wynagrodzić tę wpadkę, zaproponowała mu rolę, której pozazdrościłby nie jeden bardziej doświadczony aktor.

Tenet, reż. Christopher Nolan

Ta cała sława

I tak Robert został obsadzony w roli Cedrica Diggory’ego w Harrym Potterze i Czarze Ognia. Nie dość, że sama seria filmów o młodym czarodzieju cieszyła się niemałą popularnością, to jeszcze Pattinson wypadł na ekranie bardzo dobrze. Rzesze fanów zainteresowały się aktorem i zaczęły śledzić jego dalsze kroki.

Nie musieliśmy długo czekać, bo niedługo później otrzymał rolę, dzięki której obecnie jest rozpoznawalny na całym świecie. Mowa o Edwardzie Cullenie w filmie Zmierzch – jednym z symboli lat 10. XXI wieku. Rola enigmatycznego, błyszczącego w słońcu wampira dziś wywołuje u nas raczej nostalgiczny uśmiech, ale podczas produkcji wierne rzesze fanów były w stanie spać pod kinami, żeby tylko dostać autograf. Saga przyciągnęła również uwagę wielu producentów filmowych, dlatego obsada po zakończeniu miała z czego wybierać w kontekście dalszej kariery.

Mniej to więcej

Po szaleństwie związanym ze Zmierzchem Robert zniknął z wysokobudżetowych produkcji. Można by dodać, że dla własnego zdrowia (psychicznego), gdyż w jednym z wywiadów zapytany o to, co po zakończeniu sagi zabrał ze sobą z planu, odpowiedział – swoją godność. Skupił się na bardziej niszowych produkcjach – grał zakochanego na zabój kowboja, ofiarę ataku na WTC, brata niepełnosprawnego psychicznie nowojorczyka, Delfina Francji, oszalałego latarnika i wielu innych. Jednym wspólnym elementem łączącym wszystkie powyższe role była pewna doza szaleństwa w każdej z postaci. Słuchając wywiadów z Pattinsonem, nie trudno dostrzec, że swoje życie ocenia raczej jako przyziemne i nieciekawe, a jedynym sposobem na pozbycie się codziennej chandry jest odgrywanie postaci o niezwykle skomplikowanej psychice, zaplątanych w szalone sploty zdarzeń.

Wielki powrót

W ostatnich miesiącach dało się odczuć powrót dawnego szaleństwa związanego z osobą Pattinsona. Jego nazwisko zaczęło się pojawiać w coraz głośniejszych tytułach. Jednym z nich jest, niedawno mający swoją premierę, Tenet Christophera Nolana. Film do tej pory zebrał pozytywne recenzje,  również rola Pattinsona została dobrze odebrana. Kolejną okazją do pokazania swoich zdolności aktorskich szerszej publice będzie rola Batmana w nadchodzącym filmie DC. Na początku wiadomość wzbudziła kontrowersje – gdy podano do obiegu informację, że odtwórcą superbohatera będzie Pattinson wiele środowisk wyraziło sprzeciw, bowiem Robert nie kojarzył się bezpośrednio ze światem superbohaterów. Gdy okazało się, że film będzie odbiegał od pozostałych produkcji tego typu pod względem fabuły i konceptu – bardziej mroczny i bez „gloryfikacji” głównego bohatera – wszyscy byli zgodni, że Pattinson idealnie pasuje do opisanego klimatu. Premiera została zaplanowana na wrzesień 2021.

Wielkie nadzieje

Nie da się ukryć, że kariera Roberta Pattinsona nabrała tempa po rolach w Harrym Potterze i Zmierzchu. Stał się ucieleśnieniem ideału dla wielu fanów, postanowił jednak obrać mniej oczywistą ścieżkę. Zagłębił się w kino niezależne, wybierał intrygujące scenariusze, bohaterów, którzy nie do końca odnajdują się we własnej rzeczywistości. Eksperymentował z różnymi gatunkami, współpracując z takimi reżyserami jak David Cronenberg, Robert Eggers, Francis Lawrence czy bracia Safdie. Niedawno rozpoczął również współpracę z Netflixem, grając u boku m. in. Timotheego Chalameta czy Toma Hollanda. Pozostaje pytanie, czy ma szansę trafić na listę najlepszych aktorów swojego pokolenia? Obecny rok jak dotąd przyniósł mu liczne sukcesy i dla wielu krytyków był pozytywnym zaskoczeniem, dlatego uważam, że odpowiedź brzmi: jak najbardziej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *