Przebudzenie

Co roku konkursowi World Press Photo przyglądają się fotografowie z całego świata. Nagroda Press Photo of the Year jest największym wyróżnieniem w dziedzinie fotografii prasowej. W 2020 roku będziemy śledzić konkurs jeszcze intensywniej, ponieważ do kategorii Portret i Zdjęcie Roku ostało nominowane zdjęcie Polaka, Tomasza Kaczora.

Wydarzenie jest organizowane z ramienia holenderskiej organizacji już od 1955 r. Polska posiada wielu wybitnych fotografów, którzy wygrywali nagrody w kategoriach takich jak: Życie codzienne, Środowisko czy Sport. W tym roku jest jednak szansa, że po ogłoszeniu wyników 16 kwietnia, będziemy mogli pochwalić się pierwszym polskim laureatem nagrody głównej. Ponadto jego zdjęcie będzie pokazywane na wystawie, która zwiedzi cały świat. 

W tym roku spośród sześciu zdjęć nominowanych do Nagrody Głównej, trzy z nich przykuły moją uwagę. Etiopczyk Mulugeta-Ayene ukazał swoim zdjęciem dwie, istotne dla fotoreportera kwestie. Są nimi jednoczesne dostrzeżenie szczególnego momentu i dobre wykorzystanie swojego aparatu. Zdjęcie przedstawia historię uniwersalną, która mogłaby wydarzyć się na wielu pogrzebach. Fotograf uchwycił siłę emocji związanych z odczuwaniem tragedii. Jednak w kontekście konkursu jego uniwersalna wymowa nie jest, moim zdaniem, atutem. Zdjęcie, które wygra nagrodę główną powinno być nierozerwalnie związane z wydarzeniem, zakorzenione w określonym miejscu i czasie. Stanowić kontrę wobec możliwości słów, wyrażać tę wyjątkową sytuację. 

Natomiast Nikita Teryoshin uosabia podejście nowej szkoły reportażu. Gra z kolorami, konwencją i z samym widzem. Fotograf komponuje sterylny, czysty kadr. Dopiero po czasie dostrzegamy, że w dłoni eleganckiego biznesmena, ubranego w garnitur, znajduje się groźna broń. Fotografia wydaje się być dziełem godnym wystawy w muzeum sztuki współczesnej. Jednak czy będzie to zdjęcie, które zapamiętamy do końca życia? 

Można by pomyśleć, że tradycyjny styl zdjęcia Tomka Kaczora nie zasługuje na wyróżnienie. To czarno-biała fotografia, pozbawiona głębi ostrości. Jest jednak coś co powoduje, że nie możemy tego zdjęcia zignorować. W kompozycji dominują dłonie i oczy. Tych oczu, gdy raz na nas spojrzą, nie będziemy w stanie zapomnieć. Ewa, bohaterka zdjęcia, siedzi na wózku obok swoich rodziców w ośrodku dla cudzoziemców w Dębaku – Podkowie Leśnej. Wybudziła się niedawno ze stanu katatonii, który jest objawem syndromu rezygnacji. Jest to choroba, która dotyka niektóre dzieci w rodzinach uchodźczych migrantów przymusowych. Występuje u dzieci i młodzieży, jako skutek ich traumatycznych wspomnień. Zdjęcie Przebudzenie towarzyszyło reportażowi Doroty Borodaj, który ukazał się w magazynie reporterów Gazety Wyborczej „Duży Format”. Reporterka tak opisuje objawy, które pojawiły się u Ewy na wieść o deportacji: W domu zaczyna gorączkować, nie chce jeść, boli ją głowa i brzuch. Trzy dni później spada jej ciśnienie, sinieją usta. Nie chcę żyć, mówi, w końcu milknie zupełnie. W Szwecji od lat 90.1 obserwuje się występowanie tej choroby. Co roku zapada na nią około 100 dzieci. Do tej pory nie znaleziono efektywnych metod leczenia. 

Dziewczyna ze zdjęcia Przebudzenie patrzy na nas, ale nas nie widzi. Jej spojrzenie jest tak intensywne, jak gdyby zobaczyła „tę drugą stronę”, coś co nie przynależy do naszego świata. Polski fotograf uchwycił w kadrze to co w zdjęciach najważniejsze – uchwycił nieodgadnione uczucie, którego nie opiszą żadne słowa. 

Motto konkursu World Press Photo brzmi: Connecting the world to the stories that matter. Historia, która kryje się za zdjęciem Tomka Kaczora, jest w istocie ważna i powinna zostać dostrzeżona. Zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa osobom, które zostały w dzieciństwie doświadczone przez wojnę, nie może być kwestią zmarginalizowaną. Dzisiaj 16 kwietnia będziemy wyczekiwać wyników konkursu i trzymać kciuki za pracę Tomka Kaczora.