To my, Polacy

Niemcy? Solidni acz chłodni, wręcz socjopatyczni. Hiszpanie? Znający się na dobrej zabawie, ale też leniwi. Francuzi? Romantyczni, choć tchórzliwi. A Polacy? Jakie cechy przypisujemy sobie samym?

Zapewne każdy słyszał lub nawet wypowiedział zdanie zawierające słowa to typowo polskie albo tylko w Polsce takie rzeczy. Dyskusje na temat cech narodowych są tak stare jak samo pojęcie narodu. I niczym polska rodzina jadąca na wakacje w góry zakorkowaną Zakopianką czy polska wycieczka szkolna maszerująca kilka kilometrów przez las śladami walk partyzantów tak i my odbądźmy podróż przez nasze autostereotypy starając się przy okazji zachować antropologiczny dystans, choć porzucając go czasami na rzecz opinii socjologów i psychologów. Przekonajmy się jakie cechy przypisujemy naszemu narodowi.

Polskie piekiełko

Ciekawą publikacją na temat polskich autostereotypów jest książka No dno po prostu jest Polska Adama Leszczyńskiego. Autor rozpoczyna analizę kolejnych cech od przypisywanej Polakom bezinteresownej nienawiści. Jako najbardziej przenikliwego krytyka polskiej nieżyczliwości i zawiści Leszczyński wskazuje pisarza Melchiora Wańkowicza, który na ten zestaw cech ukuł nawet termin kundlizm. Interesujące i niewybredne w słowach spojrzenie na to przekonanie oferuje także m.in. Modlitwa Polaka z Dnia Świra Marka Koterskiego. Scena ta przedstawia wspólną modlitwę mieszkańców bloku, którzy chóralnym głosem, niczym na mszy proszą np. o to, żeby ich sąsiadom ktoś okradł garaż albo spalił sklep.
Leszczyński zauważa, że stereotyp dotyczący zawiści jest często zestawiany z innym – o silnym patriotyzmie i heroizmie. Codzienna miałkość Polaków ma kontrastować z bohaterstwem w chwilach próby. W jednym z listów Cyprian Kamil Norwid pisał Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym.
Ale cytatem obrazującym ten dysonans, który zrobił największą karierę w polskiej popkulturze, a na pewno w internecie jest ten przypisywany Józefowi Piłsudskiemu. Marszałek miał opisać Polaków słowami naród wspaniały, tylko ludzie kurwy. Wypowiedź Piłsudskiego jest tym ważniejsza, że jego postać budzi jednoznacznie pozytywne lub co najmniej neutralne skojarzenia, którymi współcześnie mogą się cieszyć chyba tylko sportowcy i zwycięzcy dziecięcej eurowizji. O dysonansie dotyczącym polskiego bohaterstwa i patriotyzmu mówił także Wańkowicz: Czy nie zauważyliście, że w rozmowach mamy dwie miary: albo się mówi o Polsce i Polakach generalnie i wtedy z ust nam nie schodzi „wyrąbana niepodległość”, Gdynia, COP i jeszcze raz na odwyrtkę COP i Gdynia, Westerplatte, obrona Warszawy itd. – albo mówimy o znajomych Polakach i wtedy okazuje się, że, jak okiem sięgnąć, wszyscy są durnie, karierowicze, dekownicy, bagaż zaleszczycki, partyjniacy, nepoci, protekcyjniacy, synekurzyści, nieroby, intryganci… Po prostu – zdawałoby się – ten COP i ten krwawy wrzesień, to powstanie warszawskie i to Cassino sprawili jacyś inni Polacy, których nie znamy.

Polak Polakowi Polakiem

Wspomniane bohaterstwo w chwilach próby, jednak zestawione nie z zawiścią, a z lekkomyślnością, jest jedną z trzech cech typu osobowości, który Eugeniusz Brzezicki, lekarz i neurolog, określa jako skirtotymiczny (od gr. skirtao — tańczę). Jego pozostałe cechy to: słomiany ogień uczuć, czyli gwałtowny, ale zmienny, wielokierunkowy i krótkotrwały oraz skłonność do gestu i fantazji objawiająca się lekkomyślnością, próżnością i brawurą. Skirtotymicy sprawdzają się zatem, gdy trzeba się zebrać w trudnej sytuacji i improwizować, gorzej gdy potrzebna jest umiejętność długotrwałego planowania. Według Brzezickiego około 25 proc. Polaków to właśnie skirtotymicy, a kolejne 30 proc. posiada cechy tego typu osobowości. W tym momencie może nasunąć się pytanie: co z pozostałymi 45 proc. i dlaczego jedni autorzy zestawiają bohaterstwo z lekkomyślnością, a drudzy z zawiścią?

W jednym ze swoich felietonów wspomniany wcześniej Melchior Wańkowicz stawia tezę na temat dwoistości polskiego narodu. Pisarz wskazuje, że epoka oświecenia była w Polsce zbyt krótka i nie przeorała narodu. Kiedy pod koniec XIX w. w państwach zachodnich silną pozycję miało mieszczaństwo, Polacy nadal tkwili w mentalności feudalnej. Wańkowicz wskazuje, że polskiemu narodowi brakowało bufora między szlachtą a chłopstwem. Funkcję tę pełnili Żydzi. Zatem, gdy demokratyzacja życia społecznego i politycznego dotarła także nad Wisłę, doświadczający awansu społecznego chłopi mieli wzorować się właśnie na mentalności szlacheckiej.
Na Zachodzie to się odbywało tak, że syn chłopa zostawał straganiarzem, jego syn sklepikarzem. Ten sklepikarz miał swoje zainteresowania i obyczaje: szedł w sobotę na kręgle i na kufelek piwa. Powoli zmieniali atmosferę od pradziada, który tkwił w masie ludowej — do prawnuka, który dostawał się do parlamentu. U nas było inaczej. Ten chłopaczyna pasący krowy, (…) nie miał żadnych kręgli po drodze, tylko dostawał się — od razu — w strefę „jaśniewielmożnych”.
W tym procesie można upatrywać genezy kolejnego popularnego polskiego autostereotypu – mentalności folwarcznej. Według Andrzeja Ledera, filozofa kultury: relacja folwarczna to relacja władzy. Jeden człowiek ma władzę nad innym, może mu coś nakazać, może go oceniać, upokarzać i czerpać z tego satysfakcję, może odrzucać i wykluczyć… To cechuje wszelkie relacje władzy. Jednak relacja folwarczna cechuje się wśród nich czymś szczególnym; jedna strona jest tu o wiele potężniejsza od drugiej, ta druga sytuuje się w pozycji skrajnej słabości.
Mechanizm ten można odnieść zarówno do stereotypowej relacji autorytarnego pracodawcy z wyzyskiwanym pracownikiem jak i… równie autorytarnej pani z dziekanatu ze studentem w potrzebie. Wedle tego autostereotypu Polacy, gdy zyskują władzę, mają ją ostentacyjnie demonstrować, a wszystkich znajdujących się w gorszej sytuacji poniżać i traktować z pogardą.

Pracowici chłopi i gościnni szlachcice

W kontekście podziału na mentalność szlachecką i chłopską, warto wspomnieć także odwołujące się do psychologii podejście, które oferuje Antoni Kępiński. Psychiatra wskazuje dwa najczęściej występujące wśród Polaków typy osobowości – histeryczny i psychasteniczny. Pierwszy ma korzenie w kulturze szlacheckiej, drugi w chłopskiej. Typ histeryczny ma w sobie wiele z opisanej wcześniej skirtotymii. To zarówno bohaterskie szarże pod Samosierrą, jak i polnische Wirtschaft (polskie gospodarzenie) – lekkomyślność i improwizacja.
Najsłynniejszym obrazem tego autostereotypu jest rzecz jasna Pan Tadeusz Adama Mickiewicza. Mickiewiczowscy bohaterowie utożsamiają wszelkie archetypiczne polskie (szlacheckie) cechy. Od gościnności – Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,/ Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza – przez patriotyzm rozumiany w sposób romantyczny, czyli ofiarny i zbrojny, po skłonność do improwizacji. Jednym ze słynniejszych cytatów z Pana Tadeusza jest jakoś to będzie – motto, które stereotypowo ma przyświecać Polakom w każdej sytuacji wymagającej większego planowania. Od zbrojnych powstań, po przygotowania do imprez sportowych.
Stereotypowa zawiść to z kolei jedna z cech typu osobowości psychastenicznej (chłopskiej). W Psychopatiach Kępiński pisał: Polski psychastenik — to jakby typ polskiego kmiecia, cichy, spokojny, pracowity, nie wadzący nikomu, czasem tylko swój steniczny kolec ukazujący; wówczas poczciwy polski kmieć przeraża obrazem Jakuba Szeli; jest uparty i twardy w ciężkich warunkach życia. Ten dziwny rozkład naszego społeczeństwa na ludzi, którzy gadają, i na tych, którzy pracują, utrzymuje się przez wieki mimo zmian warunków życia, zmian ekonomicznych, ustrojowych itp.

Ech…

W badaniu Autoportret Polaków i postrzegany dystans kulturowy wobec sąsiadów przeprowadzonym w 2015 r. przez Centrum Badania Opinii Społecznej najczęściej wskazywaną cechą charakterystyczną naszego narodu była pracowitość (25 proc.). Z kolei lenistwo pojawiało się w 6 proc. odpowiedzi. Można zatem odnieść wrażenie, że bardziej popularnym autostereotypem jest ten odnoszący się do dziedzictwa chłopskiego. W ostatnich latach przekonanie o polskiej pracowitości zyskało nowy kontekst. Obecnie często przywołuje się je w opisie polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech.
Drugą pod względem częstości wskazań cech w raporcie CBOS-u było nieomawiane tu jeszcze – a stanowiące bardzo ważną część narodowego autostereotypu – malkontenctwo. W tym kraju ciągle mży oraz pada można powtórzyć za Taco Hemingwayem. Radosław Sikorski, były marszałek Sejmu, określił nawet malkontenctwo naszą narodową specjalnością. Psychologowie: Aleksandra Szymków, Bogdan Wojciszke oraz Wiesław Baryła w artykule Psychologiczne funkcje narzekania piszą wręcz o tym, że Polacy tworzą swoistą kulturę narzekania, w której można i wypada źle o świecie mówić, myśleć i czuć. W przeprowadzonym badaniu autorzy poprosili respondentów o ocenę bieżącego nastroju w porównaniu z typowym. Większość zapytanych (54%) czuła się w dniu badania tak samo jak zwykle, jednak wśród pozostałych, niemalże dwukrotnie więcej osób czuło się gorzej niż zwykle (30%), niż lepiej niż zwykle (16%). Sugeruje to, że w Polsce może obowiązywać norma społeczna nakazująca, by relacjonować własne stany emocjonalne jako negatywne – stwierdzają autorzy.
W raporcie CBOS-u oprócz pracowitości pojawiały się także inne pozytywne cechy jak zaradność, umiejętność radzenia sobie z wyzwaniami i przedsiębiorczość – łącznie stanowiły one 10% odpowiedzi (choć stąd bardzo krótka droga do kombinatorstwa i cwaniakowania – 8%). Takim archetypem zaradnego i cwanego Polaka jest Franek Dolas z filmowej epopei Tadeusza Chmielewskiego Jak rozpętałem drugą wojnę światową. Główny bohater podczas swojej podróży co rusz pakuje się w kłopoty, jednak za każdym razem udaje mu się z nich wydostać, wykorzystując (polski) spryt i zaradność. Dolas m.in. ucieka z pociągu wiozącego go do obozu, czy zdobywa pieniądze na zakup zapasów dla Legii Cudzoziemskiej, grając w trzy karty na targowisku.
Równie symboliczną, acz w tym przypadku autentyczną postacią jest Michał Drzymała. Podobnie jak Dolas wykorzystywał on swoją (polską) kreatywność, aby przechytrzyć poukładanych i zbiurokratyzowanych Niemców. Drzymała nie otrzymał od pruskich władz zgody na budowę domu, dlatego kupił wóz cyrkowy. Ówczesne przepisy zakładały, że jeżeli wóz będzie znajdował się w jednym miejscu przez co najmniej 24 godziny, będzie traktowany jako dom. Drzymała przesuwał go zatem codziennie o parę centymetrów… przez ponad cztery lata.

Za parawanem nieufności

Jakie są kolejne cechy rodaków według raportu? Nasz naród ma również cechować indywidualizm (1% wskazań w badaniu CBOS-u) oraz kłótliwość (4%), idealnie zilustrowane przez powiedzenie: gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Opinia o tym, że Polacy są narodem wyjątkowo podzielonym, to kolejny popularny autostereotyp. Apele o jedność i zgodę padają z ust polityków niemalże przy okazji każdych wyborów, wystarczy wspomnieć tegoroczne, prezydenckie. I tak Szymon Hołownia mówi, że nie możemy się zarzynać znowu w wojnie polsko-polskiej, Robert Biedroń, że jesteśmy nią sfrustrowani, a Władysław Kosiniak-Kamysz, że nie odstąpi od idei jej zakończenia.
Ponieważ ciągle się spieramy, nic dziwnego, że słabo też u nas z ufnością. W przeprowadzonym w 2018 r. badaniu CBOS-u na temat nieufności i zaufania tylko 22% respondentów odpowiedziało, że większości ludzi można ufać, a aż 76%, że w stosunkach z innymi trzeba być bardzo ostrożnym. Tu warto przywołać zjawisko „parawanningu”, który wydaje się bardzo dobitną ilustracją autostereotypu dotyczącego indywidualizmu i braku zaufania.
Kłótliwość i nieufność zestawiona z jednością to kolejny po miałkości i bohaterstwie dysonans, który często pojawia w opiniach na temat Polaków. Wskazuje się, że w przypadku poważnego zagrożenia i kryzysu jesteśmy zdolni do porzucenia sporów i chętni do współpracy oraz, nomen omen, solidarności. Jako przykłady można wymienić wspólny wysiłek wojenny czy walkę z opresyjnym reżimem, gdzie ponadto w walce wymagającej konspiracji przydatne okazuje się również opisywane już stereotypowe cwaniactwo.

Od niedawna historia podrzuca Polakom coraz mniej skrajnych przeżyć. Jednak można znaleźć w ostatnich latach kilka wydarzeń, przedstawianych jako te, które pozwoliły zjednoczyć się naszemu narodowi – śmierć Jana Pawła II i bardzo często przywoływana wspólna msza kibiców Cracovii i Wisły, katastrofa smoleńska – choć wymienia się ją również jako genezę wojny polsko-polskiej – oraz od niedawna – epidemia koronawirusa…

Co z tą Polską?

Można odnieść wrażenie, że codzienny obraz naszego narodu w wypowiedziach Polaków jest raczej negatywny, a swoje najlepsze cechy potrafimy pokazywać tylko raz na kilka lat. Jak zatem to zmienić? Adam Leszczyński, o którym była mowa na początku, kończy swoją książkę o negatywnych autosterotypach (co lubujący się w przenikliwych metaanalizach i złośliwych przytykach krytyk mógłby także uznać za przejaw stereotypizacji), podając dwa rozwiązania, jak przezwyciężyć narodowe wady. Pierwsze, które autor nazywa konserwatywnym, zakłada powrót do korzeni i narodową dumę. Zgodnie z tym rozwiązaniem Polacy powinni zamknąć się na obce wpływy, szczególnie zachodnie, a pozytywne wzorce czerpać z własnej tradycji i historii. Z drugiej strony mamy podejście, które Leszczyński nazywa liberalno-lewicowym. Jego zwolennicy sugerują, aby Polacy jak najbardziej upodobnili się do Zachodu i odrzucili religijność oraz tradycjonalizm.
Podobne rozważania na temat kierunku polskiego patriotyzmu snuje Marcin Napiórkowski w książce Turbopatriotyzm. Autor zestawia pozytywistyczny i tolerancyjny softpatriotyzm, którego symbolem czyni czekoladowego orła wystawionego przed Pałacem Prezydenckim podczas obchodów Dnia Flagi w 2013 r., z nacjonalistycznym turbopatriotyzmem reprezentowanym przez Marsz Niepodległości. Podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, w Polsce dominuje obecnie to drugie podejście. Rozwiązaniem na czas kryzysu staje się zwrot w kierunku idei narodowych.
Napiórkowski pod koniec swojej pracy trochę prowokacyjnie rzuca retoryczne pytanie A może w ogóle odrzucić patriotyzm?. Okazuje się jednak, że według autora to rozwiązanie częściej niż w rozważaniach bardziej kosmopolitycznych Polaków pojawia się w pamfletach ze strony zwolenników turbopatriotyzmu. Pełni ono raczej rolę słomianej kukły, w której stronę mogą oni kierować swoje ataki, strasząc skutkami utraty tożsamości narodowej. W rzeczywistości odrzucający ideę narodu nie odrzucają równocześnie idei pomagania rodakom, jak to mogłoby się wydawać ich przeciwnikom i kierują się zazwyczaj czymś w rodzaju pozytywistycznego softpatriotyzmmu opartego na małych codziennych gestach.
Nie zapominajmy, że mimo agresywności sporów zapewne wszyscy, bez względu na to, do której koncepcji patriotyzmu jest nam bliżej, pragniemy, by żyło się lepiej. Wszystkim – zarówno wierzącym w Boga, jak i niepodzielającym tej wiary; tym, którzy są pracowici jak chłopi jak i gościnni jak szlachcice; a także tym, którzy nad morzem odgradzają się parawanami, a w chwilach próby potrafią się zjednoczyć. Dlatego niezależnie od dzielących nas różnic, musimy ze sobą rozmawiać i się spotykać – no, może akurat nie teraz, na czas epidemii, zostańmy w domach.
I tak na koniec tekstu możemy wspólnie zaśpiewać – wprawdzie nie z balkonów w nadmorskich osiedlach tak jak Włosi czy Hiszpanie, tylko z okien gierkowskich bloków z wielkiej płyty, ale z równą pasją – Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina Starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna (…) Hej, hej bawmy się, hej, hej śmiejmy się…

Zapewne każdy słyszał lub nawet wypowiedział zdanie zawierające słowa to typowo polskie albo tylko w Polsce takie rzeczy. Dyskusje na temat cech narodowych są tak stare jak samo pojęcie narodu. I niczym polska rodzina jadąca na wakacje w góry zakorkowaną Zakopianką czy polska wycieczka szkolna maszerująca kilka kilometrów przez las śladami walk partyzantów tak i my odbądźmy podróż przez nasze autostereotypy starając się przy okazji zachować antropologiczny dystans, choć porzucając go czasami na rzecz opinii socjologów i psychologów. Przekonajmy się jakie cechy przypisujemy naszemu narodowi.

Polskie piekiełko

Ciekawą publikacją na temat polskich autostereotypów jest książka No dno po prostu jest Polska Adama Leszczyńskiego. Autor rozpoczyna analizę kolejnych cech od przypisywanej Polakom bezinteresownej nienawiści. Jako najbardziej przenikliwego krytyka polskiej nieżyczliwości i zawiści Leszczyński wskazuje pisarza Melchiora Wańkowicza, który na ten zestaw cech ukuł nawet termin kundlizm. Interesujące i niewybredne w słowach spojrzenie na to przekonanie oferuje także m.in. Modlitwa Polaka z Dnia Świra Marka Koterskiego. Scena ta przedstawia wspólną modlitwę mieszkańców bloku, którzy chóralnym głosem, niczym na mszy proszą np. o to, żeby ich sąsiadom ktoś okradł garaż albo spalił sklep.
Leszczyński zauważa, że stereotyp dotyczący zawiści jest często zestawiany z innym – o silnym patriotyzmie i heroizmie. Codzienna miałkość Polaków ma kontrastować z bohaterstwem w chwilach próby. W jednym z listów Cyprian Kamil Norwid pisał Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym.
Ale cytatem obrazującym ten dysonans, który zrobił największą karierę w polskiej popkulturze, a na pewno w internecie jest ten przypisywany Józefowi Piłsudskiemu. Marszałek miał opisać Polaków słowami naród wspaniały, tylko ludzie kurwy. Wypowiedź Piłsudskiego jest tym ważniejsza, że jego postać budzi jednoznacznie pozytywne lub co najmniej neutralne skojarzenia, którymi współcześnie mogą się cieszyć chyba tylko sportowcy i zwycięzcy dziecięcej eurowizji. O dysonansie dotyczącym polskiego bohaterstwa i patriotyzmu mówił także Wańkowicz: Czy nie zauważyliście, że w rozmowach mamy dwie miary: albo się mówi o Polsce i Polakach generalnie i wtedy z ust nam nie schodzi „wyrąbana niepodległość”, Gdynia, COP i jeszcze raz na odwyrtkę COP i Gdynia, Westerplatte, obrona Warszawy itd. – albo mówimy o znajomych Polakach i wtedy okazuje się, że, jak okiem sięgnąć, wszyscy są durnie, karierowicze, dekownicy, bagaż zaleszczycki, partyjniacy, nepoci, protekcyjniacy, synekurzyści, nieroby, intryganci… Po prostu – zdawałoby się – ten COP i ten krwawy wrzesień, to powstanie warszawskie i to Cassino sprawili jacyś inni Polacy, których nie znamy.

Polak Polakowi Polakiem

Wspomniane bohaterstwo w chwilach próby, jednak zestawione nie z zawiścią, a z lekkomyślnością, jest jedną z trzech cech typu osobowości, który Eugeniusz Brzezicki, lekarz i neurolog, określa jako skirtotymiczny (od gr. skirtao — tańczę). Jego pozostałe cechy to: słomiany ogień uczuć, czyli gwałtowny, ale zmienny, wielokierunkowy i krótkotrwały oraz skłonność do gestu i fantazji objawiająca się lekkomyślnością, próżnością i brawurą. Skirtotymicy sprawdzają się zatem, gdy trzeba się zebrać w trudnej sytuacji i improwizować, gorzej gdy potrzebna jest umiejętność długotrwałego planowania. Według Brzezickiego około 25 proc. Polaków to właśnie skirtotymicy, a kolejne 30 proc. posiada cechy tego typu osobowości. W tym momencie może nasunąć się pytanie: co z pozostałymi 45 proc. i dlaczego jedni autorzy zestawiają bohaterstwo z lekkomyślnością, a drudzy z zawiścią?

W jednym ze swoich felietonów wspomniany wcześniej Melchior Wańkowicz stawia tezę na temat dwoistości polskiego narodu. Pisarz wskazuje, że epoka oświecenia była w Polsce zbyt krótka i nie przeorała narodu. Kiedy pod koniec XIX w. w państwach zachodnich silną pozycję miało mieszczaństwo, Polacy nadal tkwili w mentalności feudalnej. Wańkowicz wskazuje, że polskiemu narodowi brakowało bufora między szlachtą a chłopstwem. Funkcję tę pełnili Żydzi. Zatem, gdy demokratyzacja życia społecznego i politycznego dotarła także nad Wisłę, doświadczający awansu społecznego chłopi mieli wzorować się właśnie na mentalności szlacheckiej.
Na Zachodzie to się odbywało tak, że syn chłopa zostawał straganiarzem, jego syn sklepikarzem. Ten sklepikarz miał swoje zainteresowania i obyczaje: szedł w sobotę na kręgle i na kufelek piwa. Powoli zmieniali atmosferę od pradziada, który tkwił w masie ludowej — do prawnuka, który dostawał się do parlamentu. U nas było inaczej. Ten chłopaczyna pasący krowy, (…) nie miał żadnych kręgli po drodze, tylko dostawał się — od razu — w strefę „jaśniewielmożnych”.
W tym procesie można upatrywać genezy kolejnego popularnego polskiego autostereotypu – mentalności folwarcznej. Według Andrzeja Ledera, filozofa kultury: relacja folwarczna to relacja władzy. Jeden człowiek ma władzę nad innym, może mu coś nakazać, może go oceniać, upokarzać i czerpać z tego satysfakcję, może odrzucać i wykluczyć… To cechuje wszelkie relacje władzy. Jednak relacja folwarczna cechuje się wśród nich czymś szczególnym; jedna strona jest tu o wiele potężniejsza od drugiej, ta druga sytuuje się w pozycji skrajnej słabości.
Mechanizm ten można odnieść zarówno do stereotypowej relacji autorytarnego pracodawcy z wyzyskiwanym pracownikiem jak i… równie autorytarnej pani z dziekanatu ze studentem w potrzebie. Wedle tego autostereotypu Polacy, gdy zyskują władzę, mają ją ostentacyjnie demonstrować, a wszystkich znajdujących się w gorszej sytuacji poniżać i traktować z pogardą.

Pracowici chłopi i gościnni szlachcice

W kontekście podziału na mentalność szlachecką i chłopską, warto wspomnieć także odwołujące się do psychologii podejście, które oferuje Antoni Kępiński. Psychiatra wskazuje dwa najczęściej występujące wśród Polaków typy osobowości – histeryczny i psychasteniczny. Pierwszy ma korzenie w kulturze szlacheckiej, drugi w chłopskiej. Typ histeryczny ma w sobie wiele z opisanej wcześniej skirtotymii. To zarówno bohaterskie szarże pod Samosierrą, jak i polnische Wirtschaft (polskie gospodarzenie) – lekkomyślność i improwizacja.
Najsłynniejszym obrazem tego autostereotypu jest rzecz jasna Pan Tadeusz Adama Mickiewicza. Mickiewiczowscy bohaterowie utożsamiają wszelkie archetypiczne polskie (szlacheckie) cechy. Od gościnności – Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,/ Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza – przez patriotyzm rozumiany w sposób romantyczny, czyli ofiarny i zbrojny, po skłonność do improwizacji. Jednym ze słynniejszych cytatów z Pana Tadeusza jest jakoś to będzie – motto, które stereotypowo ma przyświecać Polakom w każdej sytuacji wymagającej większego planowania. Od zbrojnych powstań, po przygotowania do imprez sportowych.
Stereotypowa zawiść to z kolei jedna z cech typu osobowości psychastenicznej (chłopskiej). W Psychopatiach Kępiński pisał: Polski psychastenik — to jakby typ polskiego kmiecia, cichy, spokojny, pracowity, nie wadzący nikomu, czasem tylko swój steniczny kolec ukazujący; wówczas poczciwy polski kmieć przeraża obrazem Jakuba Szeli; jest uparty i twardy w ciężkich warunkach życia. Ten dziwny rozkład naszego społeczeństwa na ludzi, którzy gadają, i na tych, którzy pracują, utrzymuje się przez wieki mimo zmian warunków życia, zmian ekonomicznych, ustrojowych itp.

Ech…

W badaniu Autoportret Polaków i postrzegany dystans kulturowy wobec sąsiadów przeprowadzonym w 2015 r. przez Centrum Badania Opinii Społecznej najczęściej wskazywaną cechą charakterystyczną naszego narodu była pracowitość (25 proc.). Z kolei lenistwo pojawiało się w 6 proc. odpowiedzi. Można zatem odnieść wrażenie, że bardziej popularnym autostereotypem jest ten odnoszący się do dziedzictwa chłopskiego. W ostatnich latach przekonanie o polskiej pracowitości zyskało nowy kontekst. Obecnie często przywołuje się je w opisie polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech.
Drugą pod względem częstości wskazań cech w raporcie CBOS-u było nieomawiane tu jeszcze – a stanowiące bardzo ważną część narodowego autostereotypu – malkontenctwo. W tym kraju ciągle mży oraz pada można powtórzyć za Taco Hemingwayem. Radosław Sikorski, były marszałek Sejmu, określił nawet malkontenctwo naszą narodową specjalnością. Psychologowie: Aleksandra Szymków, Bogdan Wojciszke oraz Wiesław Baryła w artykule Psychologiczne funkcje narzekania piszą wręcz o tym, że Polacy tworzą swoistą kulturę narzekania, w której można i wypada źle o świecie mówić, myśleć i czuć. W przeprowadzonym badaniu autorzy poprosili respondentów o ocenę bieżącego nastroju w porównaniu z typowym. Większość zapytanych (54%) czuła się w dniu badania tak samo jak zwykle, jednak wśród pozostałych, niemalże dwukrotnie więcej osób czuło się gorzej niż zwykle (30%), niż lepiej niż zwykle (16%). Sugeruje to, że w Polsce może obowiązywać norma społeczna nakazująca, by relacjonować własne stany emocjonalne jako negatywne – stwierdzają autorzy.
W raporcie CBOS-u oprócz pracowitości pojawiały się także inne pozytywne cechy jak zaradność, umiejętność radzenia sobie z wyzwaniami i przedsiębiorczość – łącznie stanowiły one 10% odpowiedzi (choć stąd bardzo krótka droga do kombinatorstwa i cwaniakowania – 8%). Takim archetypem zaradnego i cwanego Polaka jest Franek Dolas z filmowej epopei Tadeusza Chmielewskiego Jak rozpętałem drugą wojnę światową. Główny bohater podczas swojej podróży co rusz pakuje się w kłopoty, jednak za każdym razem udaje mu się z nich wydostać, wykorzystując (polski) spryt i zaradność. Dolas m.in. ucieka z pociągu wiozącego go do obozu, czy zdobywa pieniądze na zakup zapasów dla Legii Cudzoziemskiej, grając w trzy karty na targowisku.
Równie symboliczną, acz w tym przypadku autentyczną postacią jest Michał Drzymała. Podobnie jak Dolas wykorzystywał on swoją (polską) kreatywność, aby przechytrzyć poukładanych i zbiurokratyzowanych Niemców. Drzymała nie otrzymał od pruskich władz zgody na budowę domu, dlatego kupił wóz cyrkowy. Ówczesne przepisy zakładały, że jeżeli wóz będzie znajdował się w jednym miejscu przez co najmniej 24 godziny, będzie traktowany jako dom. Drzymała przesuwał go zatem codziennie o parę centymetrów… przez ponad cztery lata.

Za parawanem nieufności

Jakie są kolejne cechy rodaków według raportu? Nasz naród ma również cechować indywidualizm (1% wskazań w badaniu CBOS-u) oraz kłótliwość (4%), idealnie zilustrowane przez powiedzenie: gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Opinia o tym, że Polacy są narodem wyjątkowo podzielonym, to kolejny popularny autostereotyp. Apele o jedność i zgodę padają z ust polityków niemalże przy okazji każdych wyborów, wystarczy wspomnieć tegoroczne, prezydenckie. I tak Szymon Hołownia mówi, że nie możemy się zarzynać znowu w wojnie polsko-polskiej, Robert Biedroń, że jesteśmy nią sfrustrowani, a Władysław Kosiniak-Kamysz, że nie odstąpi od idei jej zakończenia.
Ponieważ ciągle się spieramy, nic dziwnego, że słabo też u nas z ufnością. W przeprowadzonym w 2018 r. badaniu CBOS-u na temat nieufności i zaufania tylko 22% respondentów odpowiedziało, że większości ludzi można ufać, a aż 76%, że w stosunkach z innymi trzeba być bardzo ostrożnym. Tu warto przywołać zjawisko „parawanningu”, który wydaje się bardzo dobitną ilustracją autostereotypu dotyczącego indywidualizmu i braku zaufania.
Kłótliwość i nieufność zestawiona z jednością to kolejny po miałkości i bohaterstwie dysonans, który często pojawia w opiniach na temat Polaków. Wskazuje się, że w przypadku poważnego zagrożenia i kryzysu jesteśmy zdolni do porzucenia sporów i chętni do współpracy oraz, nomen omen, solidarności. Jako przykłady można wymienić wspólny wysiłek wojenny czy walkę z opresyjnym reżimem, gdzie ponadto w walce wymagającej konspiracji przydatne okazuje się również opisywane już stereotypowe cwaniactwo.

Od niedawna historia podrzuca Polakom coraz mniej skrajnych przeżyć. Jednak można znaleźć w ostatnich latach kilka wydarzeń, przedstawianych jako te, które pozwoliły zjednoczyć się naszemu narodowi – śmierć Jana Pawła II i bardzo często przywoływana wspólna msza kibiców Cracovii i Wisły, katastrofa smoleńska – choć wymienia się ją również jako genezę wojny polsko-polskiej – oraz od niedawna – epidemia koronawirusa…

Co z tą Polską?

Można odnieść wrażenie, że codzienny obraz naszego narodu w wypowiedziach Polaków jest raczej negatywny, a swoje najlepsze cechy potrafimy pokazywać tylko raz na kilka lat. Jak zatem to zmienić? Adam Leszczyński, o którym była mowa na początku, kończy swoją książkę o negatywnych autosterotypach (co lubujący się w przenikliwych metaanalizach i złośliwych przytykach krytyk mógłby także uznać za przejaw stereotypizacji), podając dwa rozwiązania, jak przezwyciężyć narodowe wady. Pierwsze, które autor nazywa konserwatywnym, zakłada powrót do korzeni i narodową dumę. Zgodnie z tym rozwiązaniem Polacy powinni zamknąć się na obce wpływy, szczególnie zachodnie, a pozytywne wzorce czerpać z własnej tradycji i historii. Z drugiej strony mamy podejście, które Leszczyński nazywa liberalno-lewicowym. Jego zwolennicy sugerują, aby Polacy jak najbardziej upodobnili się do Zachodu i odrzucili religijność oraz tradycjonalizm.
Podobne rozważania na temat kierunku polskiego patriotyzmu snuje Marcin Napiórkowski w książce Turbopatriotyzm. Autor zestawia pozytywistyczny i tolerancyjny softpatriotyzm, którego symbolem czyni czekoladowego orła wystawionego przed Pałacem Prezydenckim podczas obchodów Dnia Flagi w 2013 r., z nacjonalistycznym turbopatriotyzmem reprezentowanym przez Marsz Niepodległości. Podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, w Polsce dominuje obecnie to drugie podejście. Rozwiązaniem na czas kryzysu staje się zwrot w kierunku idei narodowych.
Napiórkowski pod koniec swojej pracy trochę prowokacyjnie rzuca retoryczne pytanie A może w ogóle odrzucić patriotyzm?. Okazuje się jednak, że według autora to rozwiązanie częściej niż w rozważaniach bardziej kosmopolitycznych Polaków pojawia się w pamfletach ze strony zwolenników turbopatriotyzmu. Pełni ono raczej rolę słomianej kukły, w której stronę mogą oni kierować swoje ataki, strasząc skutkami utraty tożsamości narodowej. W rzeczywistości odrzucający ideę narodu nie odrzucają równocześnie idei pomagania rodakom, jak to mogłoby się wydawać ich przeciwnikom i kierują się zazwyczaj czymś w rodzaju pozytywistycznego softpatriotyzmmu opartego na małych codziennych gestach.
Nie zapominajmy, że mimo agresywności sporów zapewne wszyscy, bez względu na to, do której koncepcji patriotyzmu jest nam bliżej, pragniemy, by żyło się lepiej. Wszystkim – zarówno wierzącym w Boga, jak i niepodzielającym tej wiary; tym, którzy są pracowici jak chłopi jak i gościnni jak szlachcice; a także tym, którzy nad morzem odgradzają się parawanami, a w chwilach próby potrafią się zjednoczyć. Dlatego niezależnie od dzielących nas różnic, musimy ze sobą rozmawiać i się spotykać – no, może akurat nie teraz, na czas epidemii, zostańmy w domach.
I tak na koniec tekstu możemy wspólnie zaśpiewać – wprawdzie nie z balkonów w nadmorskich osiedlach tak jak Włosi czy Hiszpanie, tylko z okien gierkowskich bloków z wielkiej płyty, ale z równą pasją – Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina Starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna (…) Hej, hej bawmy się, hej, hej śmiejmy się…