Wychowani przez Disneya

W czasach aktywności ruchów na rzecz równości płci rola kobiety i mężczyzny w społeczeństwie ewoluowała, a wraz z nią bohaterowie bajek. Piękne i wrażliwe księżniczki czekające na swojego wybawiciela ustąpiły miejsca wojowniczkom, które nie boją się brać spraw we własne ręce; męskość zaś – kojarzona z siłą czy odwagą – przestała gryźć się z cechami takimi jak empatia i wrażliwość.

Zwykle półki w dziecięcych pokoikach uginają się pod ciężarem książek, na długo zanim maluchy nauczą się czytać. W pokoleniu Z nikogo nie dziwi też widok rocznego dziecka oglądającego bajki na smartfonie rodzica. Tymczasem dopiero w wieku ok. dwóch–trzech lat jesteśmy w stanie określić czy jesteśmy chłopcem czy dziewczynką, identyfikując się z podobnymi osobnikami, a nasza tożsamość płciowa zostaje w pełni ukształtowana dopiero w wieku siedmiu lat Podczas tego kluczowego dla rozwoju okresu dużą część codzienności małego człowieka stanowią bajkowe postaci, które często charakteryzują się cechami stereotypowymi dla danej płci. Nie można zaprzeczyć, że oddziałują one na to, jakie cechy uznajemy za żeńskie czy męskie.

Uratujcie mnie

Od wieków bajkowe bohaterki ucieleśniały patriarchalne wzorce zachowań. W efekcie każda z młodszych dziewcząt dorastała w przekonaniu, że musi być miłą, czarującą i piękną kobietą, a przybycie księcia na białym koniu to tylko kwestia czasu. Wszystko zaczęło się od adaptacji powieści braci Grimm, czyli Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków (1937). Erę księżniczek na wielkim ekranie zapoczątkowało klasyczne love story, które musiało zostać dostosowane do ówczesnych stereotypów. Nie bez znaczenia pozostawała również wizja samego Walta Disneya, którego konserwatywne podejście miało odbicie w pierwszych produkcjach. Postacie księżniczek były bowiem postrzegane głównie przez pryzmat męskiego protagonisty, który był odpowiedzialny za ich ratunek. Charakterystycznymi cechami bohaterek były uroda, wrażliwość oraz uprzejmość. Właśnie taka była Śnieżka. Miała wąską talię, długie nogi, a do dzisiaj jest uważana za jedną z najurodziwszych księżniczek wytwórni. Jej atrybutami były również stereotypowe, kobiece umiejętności jak gotowanie, sprzątanie czy szycie. Model prosty i mówiący wiele o postrzeganiu ról, jakie powinny reprezentować obie płci w połowie XX w. Przecież do lat 60. według Biura Statystyki Pracy tylko 39 proc. (!) kobiet w Stanach Zjednoczonych pracowało zawodowo, a większość z nich odpowiadało właśnie za zajmowanie się domem.
Nie inaczej sprawa wyglądała w przypadku kolejnych, wiodących postaci w animacjach Disneya. Kopciuszek, zniewolony przez swoją macochę i przyrodnie siostry, opisywany był głównie przez pryzmat swojej urody i ciężkiej pracy w domowych pieleszach. Z kolei Śpiąca Królewna, również nieziemsko piękna, została ograniczona do roli nieprzytomnego ciała czekającego na ratunek. Tytułowe bohaterki były definiowane przez mężczyznę, który miał je uratować albo poślubić, by żyć długo i szczęśliwie. Stopniowo zaczęły powstawać spory na ten temat. Ograniczenie roli bohaterek do bycia ofiarami losu wielokrotnie wywoływało negatywne emocje pośród aktywistów na rzecz praw kobiet. Bajki powstały w okresie po tzw. pierwszej fali feminizmu (first-wave feminism), którego zwieńczeniem było przyznanie praw wyborczych kobietom w Stanach Zjednoczonych w 1920 r.

Vive le changement!

Pewnego rodzaju przełomem okazały się kolejne tytuły. Występowały w nich bohaterki wyłamujące się zza krat stereotypów, które były tak popularne w latach 50. Pierwszą z uciekinierek Disneyowskiej bańki została Mała Syrenka (1989). Historia Ariel to nie marzenie o lepszym świecie w zastoju, a już bezpośrednia walka o niego i swój niezależny byt. Główna bohaterka jako pierwsza otwarcie sprzeciwiła się swojemu przeznaczeniu i zdecydowała podążyć inną ścieżką, aniżeli tą, która była dla niej zaplanowana. Trzeba wspomnieć, że nadal jej motywacją była… miłość do śmiertelnika. Aby osiągnąć swój cel musiała wyrzec się swojej natury i całkowicie zmienić życie. Twórcy nie pozostali obojętni na ambicje bohaterki i wyposażyli syrenkę w uparty charakter, który wskazywał na pierwszą indywidualistkę w bajkowym świecie.
Faza druga cały czas ewoluowała. Na scenie zaczęły pojawiać się bohaterki takich tytułów jak Mulan (1998) czy Pocahontas (1995), które zdecydowanie zmieniły wizerunek damskich bohaterek. Co istotne, obie nie były księżniczkami oraz charakteryzowały się odmiennością rasową i kulturową od poprzednich białoskórych księżniczek. Walczyły z przeciwnościami losu i w tym celu zostały nawet wyposażone w broń! Pocahontas udało się uratować swoją wioskę. Jednocześnie nie podążyła ona za męskim protagonistą, decydując się zostać ze swoim ludem. Mulan za to, dołaczywszy do armii, przez pewien czas kryła się pod przebraniem młodego mężczyzny!
Bieg zdarzeń w bajkach zazwyczaj stanowił odbicie świata rzeczywistego. To właśnie na przełomie lat 90. XX w. mieliśmy do czynienia z narodzinami trzeciej fali feminizmu (third-wave feminism), która trwała do około 2010 r. Charakteryzowała się rosnącą świadomością znaczenia koloru skóry, etniczności, wyznania religijnego czy podziałów ekonomicznych dla równouprawnienia kobiet. Amerykańska autorka Gloria Jean Watkins trafnie dostrzegła, że dotychczas (czyt. przed feminizmem trzeciej fali) feminizm był ruchem pochodzących z klasy średniej białych kobiet z Zachodu, które wypowiadały się w imieniu kobiet „w ogóle” i nie dostrzegały problemu różnorodności. W konsekwencji powstało wiele nowych nurtów takich jak czarny czy latynoski feminizm. Przemysł filmowy świetnie ukazał te zmiany. Zaczęto patrzeć szerzej – na inne rasy, pochodzenie czy klasy społeczne. Łączyło się to również z zachowaniami bohaterek – rozwój ich charakteru miał związek z rosnącą świadomością kobiet na całym świecie. Na ekranach pojawiły się zatem odmienne, młode bohaterki, które same decydowały o swoim losie i podejmowały ryzyko, ratując nie tylko siebie, lecz także całe społeczności. Zaczęto je podziwiać za to, kim i jakie są, a nie z powodu przystojnych panów, którzy przychodzą im z pomocą.

Nowoczesne aniołki Disneya

Postmodernistyczne bajki cechują się najbardziej niejednorodnymi bohaterkami. Pierwszą pozycją, która w istocie zadrwiła z „image’u” kobiet w bajkach z lat 50., jest Merida Waleczna (2012). Przypisano jej odwrotność wszystkich cech, które miały bohaterki pierwszych animacji. Merida jest zatem księżniczką, której brakuje taktu. Zamiast szyć, woli strzelać z łuku, a jej uroda wynika z naturalnego, nieokiełznanego piękna. Jest krnąbrna i uparta, a jej niezależność pochodzi z siły jej osobowości. W tym wypadku poznajemy zupełnie nowy motyw główny całej powieści – to więź matki i córki stanowi punkt centralny filmu.
Ostatnią fazę puentuje Kraina Lodu (2013). Głównymi bohaterkami filmu są dwie siostry. Elsa – obdarzona magiczną mocą, nad którą nie potrafi zapanować; wciąż wyrządza szkody i rani swoich najbliższych. Anna – niezgrabna i emocjonalna, mierzy się z odrzuceniem ze strony siostry i aby uratować ich relację musi znaleźć siłę przede wszystkim w sobie. George Bizer, psycholog z Union College, próbując zrozumieć fenomen Krainy Lodu, doszedł w swoich badaniach do wniosku, że siła bajki polega na tym, że każdy może odnieść tę historię bezpośrednio do siebie. W niektórych przypadkach chodzi o akceptację społeczną, w innych o postrzeganie ról płci czy nawet depresję. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Kraina Lodu, w odróżnieniu od wcześniejszych filmów Disneya, osiąga wysoki wynik w teście Bechdela będącym wskaźnikiem aktywnej obecności kobiet w tekstach kultury. Aby zaliczyć test film musi spełniać trzy warunki. Po pierwsze: muszą pojawić się w nim co najmniej dwie, posiadające imię, damskie bohaterki. Po drugie: mają prowadzić ze sobą rozmowę, która (po trzecie) dotyczy czegoś innego niż mężczyzn. Fakt faktem – Kraina Lodu zwraca uwagę, że jest o wiele więcej wartości, o które można walczyć niż ponowne rozprawianie o romantycznej miłości. Po prostu – there is more.

Amerykańscy naukowcy nie kłamią!

Badania potwierdzają, że XXI w. jest istotnie czasem zmian dla damskich bohaterek. Jak wynika z badań Polygraphu oraz WAPO.ST, które zastosowano do analizy najbardziej dochodowych bajek i filmów animowanych, ich role znacznie ewoluowały. W badaniu porównano procentowy udział płci w dialogach. I tak produkcje, które zostały wypuszczone w latach 90., charakteryzują się znaczną dominacją płci męskiej, jeżeli chodzi o procentowy udział w skumulowanej liczbie dialogów. W Aladynie bowiem damskie postacie wzięły udział w około 13 proc. rozmów. W przypadku Mulan i Pocahontas jest to oszałamiające 25 i 24 proc. Zmiany widać gołym okiem, jeżeli wziąć pod uwagę ekranizacje, których największym fanem jest pokolenie milenialsów. W Meridzie Walecznej – damska płeć osiągnęła pułap aż 75 proc. dialogów. Nie odstępują jej kroku takie pozycje jak Alicja w Krainie Czarów czy Zaplątani z wynikami odpowiednio 65 i 55 proc. Filmy animowane takie jak Kraina LoduTarzan obijają się o medianę. Rola kobiet w bajkach nigdy nie była tak zaakcentowana jak w ostatnich latach, i stanowi niebywały kontrast w stosunku do pierwszych bajek, których fabuły skupiały się wokół kobiet, lecz nigdy nie dawano im wystarczająco silnej roli, by mogły zmienić bieg zdarzeń. Taki sam rozwój panuje w świecie rzeczywistym, który jest odbiciem tego, co się dzieję w najnowszych animacjach. Kobiety, zarówno w filmach jak i naszym świecie, to „postacie”, które nie tylko są już pierwszoplanowymi bohaterkami, lecz walczą także o zupełnie inne wartości!

W pogoni za damą serca

O ile często podkreślany jest wpływ wizerunku księżniczek na postrzeganie kobiecych atutów przez społeczeństwo, o tyle rzadziej dyskusja dotyczy oddziaływania męskich postaci na chłopców. Pierwsi Disneyowscy książęta charakteryzowali się stereotypowymi cechami. Byli silni i pewni siebie, niekiedy wręcz aroganccy. Ich rola polegała na pokonaniu zła i zdobyciu serca, zazwyczaj biernej, księżniczki, co miało być dla nich rodzajem nagrody. We wczesnych bajkach książęta stanowili tło dla ról kobiecych – pierwszy z nich, bohater Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków (1937), nie zasłużył nawet na własne imię, a jego zadanie sprowadzało się do zakochania się w Śnieżce i uratowania jej. Podobnie działania księcia Filipa ze Śpiącej królewny (1959) przez cały film były motywowane chęcią wybudzenia Aurory, ponieważ zakochał się w niej na podstawie… jej wyglądu. Główny męski bohater Kopciuszka (1950), którego strzała amora trafiła od pierwszego wejrzenia, tak bardzo pragnął odnaleźć właścicielkę pantofelka, że postanowił przeszukać całą wioskę. Z bajek płynie do chłopców jasny przekaz – atrybutami męskości są wysoki status społeczny i przystojny wygląd, a ich działania powinny być motywowane chęcią znalezienia partnerki, w ­której wyborze najważniejszym kryterium jest uroda. Przecież panowie z pierwszej połowy XX w. – pokolenia naszych dziadków – mieli wiele innych zadań poza uganianiem się za kobietami, a ich marzenia wybiegały znacznie dalej. Tymczasem męscy bohaterowie ówczesnych bajek nie odznaczali się chęcią samorealizacji, nie ukazywano też ich potrzeb czy aspiracji, przez co zostali niejako uprzedmiotowieni.
Dopiero w latach 90. wytwórnia Disney podjęła małe kroki w kierunku przełamywania stereotypów dotyczących wyglądu i pozycji społecznej bohaterów. Niestety działo się to kosztem ich cech charakteru. Jednym z pierwszych Disneyowskich filmów, w którym główną rolę poświęcono mężczyźnie, był Aladyn (1992). W przeciwieństwie do swoich poprzedników z wytwórni był on biedakiem. Jednakże księżniczka Jasmina, w której był zakochany, mogła wyjść tylko za księcia. Aladyn z pomocą Dżina pragnie więc zamienić się w arystokratę, by móc poślubić ukochaną. I to by było na tyle z przełamania konwenansu dotyczącego statusu społecznego. Bohater standardowo musiał pokonać czarny charakter i rozkochać w sobie dziewczynę, którą na dodatek większość filmu okłamywał odnośnie swojego pochodzenia. Rok wcześniej powstała ekranizacja francuskiej baśni ludowej o Pięknej i Bestii. Disney po raz pierwszy ukazał obraz mężczyzny, który nie musi być atrakcyjny fizycznie, aby zasłużyć na miłość. Jednak od jego wyglądu dużo bardziej odrzucający był egoizm i próżność. Mimo że więził Bellę, bohaterka dostrzegła w nim ludzki pierwiastek i pokochała go, dzięki czemu z powrotem zamienił się w przystojnego księcia. Trudno postrzegać Bestię jako wzór godny naśladowania, ale w miarę rozwoju fabuły zaczyna przechodzić przemianę, szukając balansu między nieokrzesanym charakterem wynikającym w dużej mierze z izolacji, a swoją wrażliwością, którą zawsze ukrywał. Istotnym wyłamaniem Pięknej i Bestii ze schematu jest także to, że nareszcie kobieta ratuje mężczyznę, a nie odwrotnie, jak miało to miejsce dotychczas. Stopniowo zaczęto dawać przyzwolenie na słabość nie tylko u płci pięknej.

Prawdziwy mężczyzna = toksyczny mężczyzna

Do końca XX w. męscy bohaterowie w znacznym stopniu odzwierciedlali wizerunek „toksycznej męskości” – pod tym terminem nauki społeczne rozumieją sposób, w jaki typowe wzorce męskości oddziałują krzywdząco na społeczeństwo. Przyczyniają się one do popierania dominacji mężczyzn i dewaluacji kobiet, homofobii czy przemocy. Przykładem może być nieraz słyszane przez każdego z nas zdanie: nie płacz, chłopaki nie płaczą, które zamiast pokrzepiać, nie daje chłopcom przyzwolenia do wyrażania uczuć. Michael Kimmel, amerykański socjolog specjalizujący się w gender studies, podczas swojego gościnnego wykładu w Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point zadał kadetom pytanie co to znaczy być dobrym mężczyzną? W odpowiedzi padły cechy takie jak honor, uczciwość, gotowość do poświęceń, życzliwość, odpowiedzialność, stawanie w obronie słabszych, bycie opiekunem i żywicielem rodziny. Następnie zapytał, co oznacza bycie prawdziwym mężczyzną? Kadeci podkreślili, że to zupełnie co innego, i w przypadku tego hasła wymieniali: siłę, wytrzymałość, nieokazywanie swoich słabości, rywalizację, zdobywanie kobiet oraz bycie bogatym. Brzmi znajomo? Na tej podstawie Kimmel wyciągnął wniosek, że dobry mężczyzna był utożsamiany z po prostu dobrym człowiekiem, podczas gdy bycie prawdziwym mężczyzną polegało na udowadnianiu i podkreślaniu swojej męskości bez względu na cenę. Skupianie się na tym może dawać poczucie siły, ale pozbawia wrażliwości. Uczenie chłopców od najmłodszych lat, że ich potrzeby i uczucia są nieważne, a ich celem ma być nieustanne udowadnianie swojej niezłomności, może prowadzić do frustracji.

Książę na białym koniu jest passé

W ostatnich latach dużą wagę przykładano do uczenia dziewczynek girls power – rozumianej jako niezależność i pewność siebie – do tego stopnia, że kobiece postaci często przyćmiewały męskie. Disney skupił się na budowaniu wartości dziewczynek, pomijając jednak chłopców. Dopiero od niedawna możemy obserwować znacznie śmielsze próby przełamywania wzorca toksycznej męskości w bajkach, bohaterowie coraz częściej odsłaniają swoją wrażliwą stronę, osiągają cele czy pokonują zło nie tylko za pomocą siły ale także sprytu i dobroci. Świat przedstawiony w filmie Jak wytresować smoka (2010) jest krainą wikingów, którzy cenią sobie siłę i niezłomność, a przemoc jest częścią ich codzienności – w ramach plemiennej inicjacji chłopcy muszą schwytać i zabić smoka. Główny bohater, Czkawka, jest chudy i wątły, cechuje się też znacznie większą empatią niż przeciętny wiking, przez co nie pasuje do społeczności. Bardziej od walczenia ze smokami interesuje go projektowanie wynalazków. Czuje się odrzucony, ale zamiast dostosować się do panujących standardów męskości wykorzystuje jako swój atut to, co uważane jest za jego słabość – wrażliwość nie pozwala mu zabić smoka Szczerbatka, więc postanawia go wytresować. Między bohaterami rodzi się przyjaźń, uczą się współpracować, a w ślad za Czkawką w dalszych częściach trylogii idzie całe plemię. Bohater nie dość, że nie jest wyposażony w stereotypowo męskie cechy, to jeszcze pokazuje ogrom korzyści, które niesie ze sobą wyłamanie się z konwenansu tradycyjnie rozumianej męskości. Czkawka staje się zupełnie nowym wzorcem dla chłopców, którego brakowało w dotychczasowych produkcjach Disneya. Niedługo potem wytwórnia poszła krok dalej, obalając następne stereotypy w filmie Kraina Lodu (2013). Pierwszoplanowymi bohaterkami są wprawdzie kobiety, ale duże znaczenie odgrywają męskie postaci – książę Hans i sprzedawca lodu Kristoff. Widz niemal automatycznie utożsamia Hansa z główną męską postacią ze względu na jego status i wygląd. Jest on typowym księciem Disneya, podczas gdy indywidualista Kristoff, który woli być wycofany niż błyszczeć w towarzystwie, zdaje się postacią raczej drugoplanową. Jednak Hans okazuje się być czarnym charakterem, a serce księżniczki Anny zdobywa drugi z mężczyzn, mimo że posiada mniej cech utożsamianych z męskością. Zestawienie tych dwóch bohaterów w jednej historii wydaje się celowym podkreśleniem przez producentów tego, jak bardzo zmieniły się wzorce męskości w bajkowych produkcjach.
Przemiany w mentalności i sposobie przypisywania danych cech kobietom, a innych mężczyznom są długotrwałym procesem, który odbywa się na naszych oczach. Ewolucja bohaterów odzwierciedla zmieniającą się rolę mężczyzn w społeczeństwie, jednakże sytuacja jest jeszcze daleka od ideału. Obecnie funkcjonujemy w świecie na styku dwóch nurtów – toksycznej męskości i próby jej zwalczania – przez co pozostaje wiele miejsca na niejasności i dezorientację. Jak wynika z VI fali badań Ethnomedia VI Nie taki mężczyzna jak go media malują (przeprowadzonego przez dom mediowy Lowe Media w 2014 r.) wielu mężczyzn odczuwa dysonans związany z rolą przypisaną ich płci – definiowany jako kryzys adaptacyjny, a nie kryzys tożsamości. Zgodnie z wynikami badania kryteria męskości nadal są bardzo jasno określone, a ich rdzeń (zarówno według chłopców, mężczyzn jak i kobiet) stanowią: siła, odpowiedzialność za innych oraz władza. Jednak ze względu na znaczącą zmianę w warunkach, w jakich funkcjonujemy we współczesnym świecie coraz mniej jest okazji, w których mężczyźni mogą wykazać się tradycyjnie przypisywanymi im cechami. Wpływają na to nie tylko czynniki społeczne, lecz także ekonomiczne – kobiety same zarabiają na siebie, co więcej częściej niż przed laty zatrudniane są na stanowiskach kierowniczych, a w obliczu automatyzacji znaczenie siły fizycznej maleje.
W przemyśle filmowym zmiany dotyczące bajkowych postaci nie były szybkie, a feminizm w jego wydaniu zawsze był lekko niedoskonały. Jednak aby dotrzeć do dzisiejszego stanu księżniczki i książęta musieli przetrzeć nowe szlaki. Bezpośrednie przejście od Śnieżki do Meridy nie byłoby możliwe – to tak samo jak zmuszenie sufrażystki z lat 20. aby nagle przeniosła się w czasie i zaczęła żyć w naszych realiach. Po drodze musieli pojawić się Śpiąca Królewna z księciem Filipem czy Bella w towarzystwie Bestii, a także Pocahontas i John Smith. Jeżeli chodzi o rzeczywistość, jest dosłownie tak samo – od pierwszych walk ze stereotypami dotyczącymi m.in. podziałów rasowych w Stanach Zjednoczonych, po kolejne etapy jak przyznawanie praw wyborczych kobietom, aż do teraz, kiedy dane cechy nie są już tak mocno skorelowane z płcią. Jak pokazują aktualne wydarzenia na świecie, proces ten będzie trwał jeszcze długo, a jego trzy dotychczasowe fazy to dopiero prolog do powieści, której autorem tym razem nie będzie wytwórnia Disneya. 

TEKST: Tymoteusz Nowak, Aleksandra Łukaszewicz   GRAFIKI: Mateusz Nita    ZDJĘCIA: Zuzanna Nyc