Ciemna strona fandomu

Koreańskie hity już od kilku lat wdzierają się na najbardziej prestiżowe listy przebojów. Bez wątpienia największe owacje należą się fanom. To dzięki ich gorliwości i czasem niezrozumiałemu poświęceniu przy każdej promocji materiału k-pop bije nowe rekordu sprzedaży i popularności. Niestety tzw. k-poperzy potrafią też zacięcie walczyć na dwa fronty. Lepiej z nimi nie zadzierać…

Autorka: Zuzanna Figura

K-pop wyróżnia niesamowity synkretyzm popularnych gatunków muzycznych, takich jak indie pop, hip-hop czy awangardowa elektronika. Nietypowa, nowa estetyka i wysoki standard wykonania teledysków zdobywają miliony wyświetleń na YouTubie. Poza wspólną nazwą spoiwem wszystkich stylów jest specyficzny dla Koreańczyków estetyczny kanon urody wykonawców: określony kształt twarzy, pociągająca uroda, idealne proporcje ciała. Ekstrawaganckie koncepty wizualne dopełniają kolorowe, bogate stroje podporządkowane współczesnej modzie i pełny makijaż zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Koreański pop z każdą nową piosenką powoli dociera zachodni rynek i przyciąga fanów w różnym wieku, a trasy koncertowe oraz występy w telewizji cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Bariera językowa nie stanowi żadnej przeszkody.
Za fenomen koreańskiej muzyki pop odpowiada społeczność fanów rozsiana po całym świecie oraz przemyślana strategia promocyjna wytwórni płytowych. Niezależnie od tematycznych comebacków, pojawiających się kilka razy w roku, dla publiki organizowane są różne atrakcje: spotkania z fanami, występy w muzycznych show z udziałem widzów, imprezy rozrywkowe na żywo. Debiuty zapowiadane są lata przedtem, dzięki czemu nowy zespół wchodzi na rynek jako gotowy produkt kultury azjatyckiej. Koreańczykom udało się osiągnąć sukces, który wydawał się nieosiągalny dla innej niż anglojęzycznej branży muzycznej. Przełamali wiele różnic kulturowych. Fani k-popu królują w mediach społecznościowych, gdzie w sposób bardzo emocjonalny komunikują się z artystami. Już nieraz udowodnili, że potrafią walczyć w słusznej sprawie. To dzięki nim polska telewizja przeprosiła za znieważenie członków najpopularniejszego z boysbandów – BTS, dziś stawianego na równi z zespołem-legendą The Beatles.
Fani koreańskiego popu szybko odkryli, że wspólnymi siłami można wiele osiągnąć i tak zaczęli budować swoje małe imperium. Fandomy, zrzeszające ich w zwarte grupy, wspierają ulubionych wykonawców, uczestniczą w imprezach charytatywnych i zbiórkach pieniędzy. W 2017 r. ARMY, fandom BTS, wraz z zespołem zaangażował się w kampanię UNICEF „Love Myself”, która skupia się na przeciwdziałaniu przemocy wśród dzieci. To zaledwie jedno z wielu działań dobroczynnych. K-poperzy nazywają się tolerancyjnymi, wspierają środowisko LGBT i działają na rzecz organizacji humanitarnych w corocznych zbiórkach ryżu dla krajów najuboższych. Inicjatywy poszczególnych fandomów są wspierane przez fanów innych zespołów. Nawoływanie do samoakceptacji ma się jednak nijak do preferowanego wizerunku gwiazd k-popu.

Kiedy kochasz za bardzo

Wśród fanów nie brakuje tych o agresywnych zachowaniach, łamiących podstawowe zasady kultury osobistej. Nazywają się oni sasaeng – to zbitka koreańskich słów oznaczających „prywatny” i „życie”. Obsesyjni prześladowcy reprezentują niemoralne postawy, naruszające wszelkie granice dobrego smaku. To coś więcej niż stalking. Bardzo łatwo przekroczyć cienką granicę, wynikającą z zainteresowania życiem celebrytów i stać się zaborczym wielbicielem, który manifestuje swoją miłość poprzez samookaleczenia, skandaliczne wpisy w mediach społecznościowych, namawianie członków innych zespołów do samobójstwa.
Wśród członków fandomów dominuje zaborcza postawa chęci posiadania idola na własność, co z biegiem czasu przeradza się w fanatyczne skłonności. Koreańskie piosenki opowiadają przede wszystkim o miłości, jednakże tylko w nich artyści mają prawo wypowiadać się na ten temat, gdyż wytwórnie narzucają im zakaz randkowania. Artyści muszą w stu procentach poświęcić się fanom i sprawiać wrażenie dostępnych, co jest wodą na młyn dla sasaengów. Znane są próby włamania do mieszkań i samochodów, golenie włosów i przebieranie się za mężczyzn, aby wejść do męskiej łazienki, a najbardziej powszechne przejawy fanatyzmu zdarzają się na lotniskach. Fani w skandaliczny sposób próbują znaleźć się jak najbliżej swoich idoli: przepychają się z telefonami i aparatami fotograficznymi, nie zachowują granic przestrzeni osobistej, dochodzi też do bójek z ochroniarzami. Towarzyszy temu chęć zwrócenia na siebie uwagi, zyskania uznania idoli czy potrzeba bycia zauważonym wśród tłumu innych wielbicieli. Ci, którzy uważają się za prawdziwych fanów jednego zespołu, dla drugiego mogą stanowić poważne zagrożenie.
Należy jednak rozgraniczyć fanów – sasaengów i antyfanów, którzy w swojej zawziętości potrafią posunąć się o krok za daleko. Pierwsi antyfani pojawili się wraz z powstaniem gatunku, czyli już na początku lat 90. XX w. Publicznie przyznają się oni do nienawiści wobec wybranych artystów. Kieruje nimi chęć wyśmiania i doprowadzenia do porażki znienawidzonego zespołu. Bardzo często zrzeszają się w zorganizowane grupy, aby doprowadzić do perturbacji na koncertach. Głośne są przypadki terroryzowania muzyków poprzez wysłanie pogróżek, fałszywe alarmy bombowe na koncertach czy nawet napaści z użyciem ostrych narzędzi.

Człowiek człowiekowi wilkiem

Artyści dla sławy decydują się na mordercze treningi oraz restrykcyjne diety. Nieludzkie kontrakty i warunki pracy wpływają na zdrowie psychiczne celebrytów. Nie mogą pozwolić sobie na wpadki wizerunkowe – ich reputacja musi pozostać niezachwiana. Idol jest wzorem cnót nieosiągalnych dla zwykłego człowieka. Powoduje to znacznie większe zainteresowanie jego osobą niż przeciętnym muzykiem z zagranicy. Idole mogą być bożyszczami tłumu, z drugiej strony będąc traktowanymi przedmiotowo. Odchodzenie od standardów jest krytykowane i nagminnie zwalczane. Artyści muszą przepraszać za każdy błąd, aby nie zdenerwować słuchaczy, od których są całkowicie zależni. Swoje niezadowolenie członkowie fandomów pokazują w Internecie: tworzą negatywne konta na Instagramie, używają obraźliwych hasztagów na Twitterze. Potrafią być największą zmorą w życiu muzyków. Na koncertach powszechny jest tzw. black ocean, czyli wyłączanie lightsticków, które tworzą świetlne show na całym stadionie. Lightsticki to nieodłączny element każdego k-popowego koncertu. Przypominają świecące lampiony, jednak różnią się kształtem w zależności od artysty. Na ogół wyrażają zadowolenie, dlatego wyłączanie ich w trakcie koncertów stało się nowym trendem wyrażającym brak wsparcia i szacunku. Black ocean może być również próbą zakłócenia występu przez fandomy innych zespołów. Najbardziej drastyczną formą manifestacji uczuć jest jednak życzenie artystom śmierci i wymuszanie na wytwórniach wyrzucenia poszczególnych członków z zespołu. Znaczna część takich sytuacji niestety kończy się tragicznie: samobójstwem, depresją czy chorobami psychicznymi. Sulli, była członkini girlsbandu f(x), zmarła w 2019 r. W trakcie swojej kariery zmagała się z falą negatywnych komentarzy, które spowodowały u niej problemy zdrowotne i psychiczne, a w efekcie doprowadziły do samobójstwa. Zmiana wizerunku na bardziej prowokujący nie spodobała się wielu zagorzałym fanom. Oskarżano ją o niemoralne zachowanie, gdy przyłączyła się do akcji „Bez Stanika”, krytykowano jej związek z nielubianym hip-hopowcem oraz posądzano o zażywanie nielegalnych substancji. Sulli została całkowicie odrzucona przez społeczeństwo. Kolejnym przykładem wrogości jest sytuacja z 2020 r., kiedy to Chen, członek EXO, ogłosił, że bierze ślub i spodziewa się dziecka. Spotkał się z ogromną nienawiścią. Odbył się protest przed budynkiem wytwórni, a na Twitterze dominowały hasztagi, których celem było zmuszenie go do odejścia z branży muzycznej. Wściekli fani EXO udostępniali również swoje zdjęcia ze zniszczonymi gadżetami z wizerunkiem artysty. W 2018 r. przyczynili się również do opuszczenia Cube Entertainment przez E’Dawna i Hyunę, tuż po ogłoszeniu ich związku.
Zawieranie przez idoli związków partnerskich jest skutecznie karane przez fanów. Każdy artysta, który przestaje być ulubieńcem, zostaje momentalnie skreślony w branży muzycznej. Dwie skrajne postawy: szokujące próby zwrócenia na siebie uwagi i fanatyczne działania, kontra nieocenione wsparcie i walka w obronie skrzywdzonych idoli. Potęga fandomów jest przerażającym fenomenem. Można zatem powiedzieć, że fani k-popu są nie tylko w stanie wywołać chwilową burzę, ale także drastycznie zmienić biznes muzyczny. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

Kliknij, aby posłuchać przygotowanej przez autorkę playlisty prezentującej uwory k-popowych idoli.