Bass on top – o węgierskim kontrabasiście słów kilka

Kontrabasista od pokoleń. Od najmłodszych lat zachwycony zarówno muzyką klasyczną – wychowany na kompozycjach światowej sławy Węgrów Ferenca Liszta czy Béli Bartóka – swoją fascynację kieruje przede wszystkim ku jazzowi, w szczególności jego nowoczesnym odmianom. Choć gatunek ten nie jest i nie ma prawa być chętnie uprawianym na Węgrzech, Aladár Pege przełamuje schemat i podąża całkowicie osobistą ścieżką muzycznego rozwoju.

Tekst: Aleksandra Marszałek

Mówiąc o węgierskim wkładzie w światowy jazz ubiegłego stulecia, najczęściej na myśl przychodzi powszechnie znany i ceniony gitarzysta pochodzenia węgierskiego, Gabor Szabó. Trudno się dziwić – płyty wydawane głównie w Stanach Zjednoczonych, dostępne i przystępne. Poza nim, o jazzie pochodzącym z Węgier się nie wspomina. Bo właściwie jaki jazz mógł wykształcić się w kraju skutecznie przykrytym żelazną kurtyną? No właśnie – nietuzinkowy, jedyny w swoim rodzaju, lecz przede wszystkim, nie w pełni doceniony.

Aladár z tych Aladárów

Aladár Pege, dziś najbardziej rozpoznawany węgierski kontrabasista, przychodzi na świat w październiku 1939 r. w Budapeszcie. Można powiedzieć, że już wtedy ma zadatki na znakomitego muzyka. Rodzi się bowiem w rodzinie wirtuozów – jego ojciec (również noszący imię Aladár) w latach 40., oprócz muzykowania, zajmuje się szeroko pojętym popularyzowaniem jazzu na ziemiach węgierskich. Sam Aladár junior, jako przedstawiciel czwartego pokolenia mistrzów kontrabasu, kontynuuje rodzinną tradycję i mając zaledwie piętnaście lat, opanowuje grę na tym niezwykłym instrumencie.

Choć przede wszystkim kształci się jako muzyk klasyczny, przezwycięża w nim zamiłowanie do jazzu nowoczesnego. Zafascynowany jest w tym czasie dokonaniami kontrabasistów z Ameryki – postaci takich jak Oscar Pettiford czy Ray Brown. Tego drugiego za parę lat upamiętni Pege w swojej dojrzałej już wówczas twórczości.

Blues in Bled, ale jazz w Warszawie

W 1963 r. Aladár Pege formuje trio, razem z którym debiutuje jako Modern Jazz Trio na czwartej edycji międzynarodowego festiwalu jazzowego w miejscowości Bled na terenie ówczesnej Jugosławii. Występ zostaje zarejestrowany, dzięki czemu jeszcze w tym samym roku utwór Dalia pojawia się na kompilacji nagrań z festiwalu wydanej przez jugosłowiańską wytwórnię Jugoton. Podczas muzycznego wydarzenia artysta poznaje wybitnego polskiego pianistę, Andrzeja Trzaskowskiego, z którym wkrótce spotka się ponownie w Warszawie. W roku 1964 kontrabasista w tym samym składzie nagrywa dla węgierskiego Qualitonu niskonakładowy mini-album Blues in Bled. Siedmiocalowa płyta, choć nie wzbudza szczególnego zainteresowania wśród lokalnych słuchaczy, doskonale prezentuje znakomity warsztat całego personelu, a także daje upust muzycznej erudycji Aladára. Nie jest to kalka z dokonań zachodniego jazzu. Wręcz przeciwnie – utwory na niej się znajdujące ubarwione są licznymi kompozytorskimi innowacjami skrojonymi na węgierską miarę. Bazę do jednego z nich, Kék Tó, stanowi motyw z popularnej na Węgrzech kompozycji początku dwudziestego wieku. Jako lider i kompozytor, Pege wyróżnia się przede wszystkim autorskim stylem i subtelnym wyczuciem w syntezie hard-bopu oraz elementów węgierskiego folkloru i muzyki klasycznej.

W następnej kolejności, swoje zdolności Pege prezentuje na warszawskim Jazz Jamboree występując pod koniec tego samego roku z towarzyszącym mu na fortepianie Wojciechem Karolakiem. Owocem występów tego oraz innych artystów staje się analogiczna festiwalowa składanka (Jazz Jamboree 1964 vol. 1, Polskie Nagrania). W międzyczasie kontrabasista zachwyca również publiczność festiwalu w czechosłowackiej Pradze.

Wszędzie, choć nie zawsze na Węgrzech

Dwa lata później w Pradze nagrywa także swoją drugą EP-kę. W 1966 r., nakładem wytwórni płytowej Supraphon, mini-album Bass on top pojawia się w sprzedaży w dwóch wariantach – pierwszym, wzbogaconym okładką z interesującym wzornictwem i oznaczeniami w języku angielskim, oraz drugim, w okładce zastępczej i z etykietą w języku czeskim. Płyta zawiera dwa utwory – na stronie B znaną już z festiwalu w Bledzie Dalię, na stronie A natomiast Salute to Ray Brown – swojego rodzaju muzyczne pozdrowienie cenionego za młodu muzyka. Nagrania te są nieco mniej dynamiczne niż Blues in Bled, jednak w dalszym ciągu stanowią znakomity dowód na to, w jak indywidualnym kierunku rozwijał się jazz z perspektywy tego wyjątkowego węgierskiego twórcy.

W lipcu 1970 r. Aladár Pege w zupełnie nowym składzie pojawia się na festiwalu w Montreux w Szwajcarii, gdzie okrzyknięty zostaje najwybitniejszym europejskim solistą współczesnych sobie czasów. W tym samym roku na Węgrzech nagrywa swoją pierwszą płytę długogrającą – Montreux Inventions. Oprócz kontrabasu, na albumie pojawiają się wiolonczela i gitara basowa, za pomocą których kompozytor ubogaca brzmienie niektórych z kompozycji. Ponadto, usłyszeć można saksofon, który jak dotąd nie pojawił się we wcześniejszych nagraniach Aladára. Muzyk ewidentnie eksperymentuje – wśród utworów na albumie znajdują się nawet interpretacje popularnych melodii z Zachodu. Po pięciu latach kontrabasista przenosi się do Berlina, gdzie zamieszkuje aż do 1978 r. Tam nieskrępowany przez trwające w rodzimym kraju okoliczności może swobodnie i z powodzeniem grać jazz. Po tym czasie powraca na Węgry, gdzie postanawia zająć się wykładaniem na Akademii Muzycznej w Budapeszcie. Pod koniec życia zdarza mu się zagrać z Herbiem Hancockiem czy w zespole upamiętniającym Charlesa Mingusa. Umiera w 2006 r.