Człowiek orkiestra

Wyobraźnia artysty nie jest ograniczona rzeczywistością, lecz w niej się obraca. Historia człowieka, który musiał stworzyć instrument, żeby na nim zagrać.

Tekst: Maria Wróbel

Tadeusz Kantor urodził się w Wielopolu Skrzyńskim w 1915 r. Był synem Mariana Kantora i Heleny z Bergerów. Gdy wybuchła wojna jego ojciec wyjechał na front i nie powrócił już do rodziny. Tadeusz uczył się na początku w rodzimej miejscowości, później uczęszczał do gimnazjum w Tarnowie. W latach 1934–1939 studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie rozwijał się pod okiem m.in. Karola Frycza. Świat czekał na kolejną ikonę sztuki.

TEATR

W teatrze zadebiutował już jako student, inscenizując wraz z kolegami Śmierć Tintagilesa Maeterlincka. Podczas okupacji założył konspiracyjny Teatr Niezależny, który grał w prywatnych mieszkaniach. Wystawił tam m.in. Balladynę Juliusza Słowackiego i Powrót Odysa Stanisława Wyspiańskiego. Później, w 1956 r., powstał słynny Cricot 2, w którym Kantor realizował swoje najsłynniejsze sztuki. Pierwszą z nich była Mątwa, dla której inspirację stanowił tekst Stanisława Ignacego Witkiewicza. Kolejne spektakle były manifestami coraz to nowszych idei, przez które Kantor przedzierał się w poszukiwaniu artystycznego „ja”. Przedstawienie pod tytułem W małym dworku wyrażało ideę teatru informel (mechanicznego, automatycznego), sztuka Wariat i zakonnica realizowała ideę teatru zerowego (akcja sprowadzona do zera), Kurka wodna to teatr happeningowy (sprzeciwiający się iluzji), a spektakl Nadobnisie i koczkodany reprezentował teatr niemożliwy (kryzys konwencjonalnego miejsca teatralnego, który spowodowała neoawangarda oraz przeistoczenie aktorów w bio-obiekty). Ten ostatni typ spektaklu był wystawiany w specjalnie skonstruowanej szatni (czyli w miejscu najniższej rangi), a widzowie stali przed wejściem na salę, z którego wyłaniali się aktorzy, wypowiadający fragmenty dramatu Witkacego. Oprócz nich w spektaklu pojawiły się bio-obiekty, takie jak Człowiek z deską w plecach czy Księżniczka Kremlińska zamykana w kurniku. Grzegorz Niziołek dostrzegł w tym spektaklu nawiązanie do Holocaustu. Bezwzględni szatniarze odzierali widzów z ubrań, a później odbywała się selekcja – wydzielano grupę widzów mającą odegrać Mandelbaumów, wręczano im żydowskie ubrania i brody, a następnie zamykano w oddzielnym sektorze. W ówczesnych recenzjach nie wspominano jednak o tej interpretacji, co Niziołek szerzej określa jako zjawisko marginalizowania wątku Zagłady.

W końcu Kantor zaczął wystawiać w Cricot 2 autorskie spektakle. Pierwszą i niezwykle głośną premierą była Umarła klasa, która zapoczątkowała ostatni nurt w twórczości Kantora – teatr śmierci. W 1980 r. napisał o tej idei: Teatr jest miejscem odsłaniającym, jak jakieś tajne rzeczne brody, ślady „przejścia” z „tamtej strony” do naszego życia. Przed oczyma widzów staje AKTOR, przyjmując kondycję UMARŁEGO. Spektakl, zbliżony w swym charakterze do obrzędu i ceremonii, staje się operacją wstrząsu. Nazywam go chętnie metafizycznym.

Umarła klasa, po raz pierwszy przeniesiona na scenę 15 listopada 1975 r., przyniosła autorowi ogromną sławę. Była grana przez kolejnych 11 lat, a łącznie została wystawiona 1500 razy. Na podstawie autorskich scenariuszy (nazywanych przez Kantora partyturami) powstały także spektakle Wielopole, Wielopole, Niech sczezną artyści, Nigdy już tu nie powrócę oraz Dziś są moje urodziny. Ostatnią produkcję aktorzy musieli dokończyć samodzielnie. Mimo swojego słynnego powiedzenia: Nie wolno umierać przed premierą! Kantor zmarł w trakcie prób. Miał także zwyczaj uczestniczenia w spektaklach jako „mistrz ceremonii”. Przyglądał się, niekiedy także interweniował. W sztuce Dziś są moje urodziny grało jedynie puste krzesło. Kantor jednak wciąż był symbolicznie obecny – z offu leciało nagranie jego głosu, rozpoczynające się słowami: I znowu jestem na scenie. Voila. Chyba nigdy tego zwyczaju jasno nie wytłumaczę ani państwu, ani sobie.

MALARSTWO

Chociaż Tadeusz Kantor jest uznanym człowiekiem teatru, wiele osób kojarzy tę postać z malarstwem. W trakcie drugiej wojny światowej odsunął tę pasję na dalszy plan, by zajmować się teatrem, jednak po 1945 r. powrócił do swojej fascynacji sztukami plastycznymi. Z początku obrazy nasycone były tematyką społeczną – pierwsze powojenne, z lekka kubistyczne prace przedstawiały praczki, piekarzy – portrety zwykłych ludzi. Wróciwszy z Paryża (po 1947 r.), tworzył kolejne dzieła, inspirowane surrealizmem, na których przez zdeformowane, odkształcone ludzkie sylwetki prześwitywał powojenny lęk i trauma. W 1948 r. zorganizował Wystawę Polskiej Sztuki Nowoczesnej w krakowskim Pałacu Sztuki, na której dzieła wystawiali artyści z wielu zakątków Polski. Przez kilka lat Kantor nie był aktywny artystycznie, jednak już w połowie lat 50. powrócił w tematyce informelu. Owocami tego okresu były abstrakcyjne, swobodne obrazy będące kompozycjami barwnych linii, plam i kleksów, ze znacznym udziałem czerni. Przez sztukę ambalażu (działalność w sztuce współczesnej związana z zasłanianiem, opakowywaniem) dobrnął w końcu do stylu bardzo bliskiego stylistyce teatru, który uprawiał u schyłku swojego życia. W dziełach nawiązywał do dzieciństwa, przeszłości. Nostalgiczne, refleksyjne obrazy wypełniała ponura, chłodna kolorystyka.

HAPPENING

Poza malarstwem i teatrem Tadeusz Kantor zajmował się także happeningiem. Ta forma artystycznego wyrazu polega na występie o zaplanowanym początku, ale nieznanym końcu. Happening można porównać do teatru bez granicy między widownią a sceną, bez biletów, bez dzwonków sygnalizujących koniec przerwy między aktami. Kantor tworzył wypowiedzi na pograniczu sztuk plastycznych oraz teatru, mające charakter częściowo zaplanowanego publicznego wydarzenia, otwartego na improwizację oraz interakcję z odbiorcami. Jednym z nich był List. 29 stycznia 1967 r. siedmiu zawodowych listonoszy przeniosło do Galerii Foksal długi na czternaście i wysoki na dwa metry list z Poczty Głównej na Ordynackiej. Kantor ustawił także sprawozdawców, którzy niczym spikerzy na meczu piłki nożnej relacjonowali pokonywaną przez listonoszy drogę. Już od 1963 r. na jego wystawach formę ambalażu przyjmowały paczki i koperty. Poczta była dla Kantora miejscem, gdzie przedmiot „wymyka się swemu losowi”, znaj- duje się w stanie przejściowym, w próżni między nadawcą a odbiorcą.

Najsłynniejszym happeningiem Kantora jest Panoramiczny happening morski nazywany także Koncertem fal. Ubrany we frak malarz Edward Krasiński stał zwrócony ku horyzontowi na podeście zanurzonym w wodzie i dyrygował falom. Jedyną dokumentacją tego dzieła jest fotografia Eustachego Kossakowskiego. Koncert fal był źródłem inspiracji między innymi dla włoskiego zespołu Nothing for Breakfast. W teledysku do piosenki Castle Falls postaci o różnych historiach niosą pod pachami leżaki i idą w kierunku plaży. Biała płachta rozdziera się, odsłaniając przed nimi morze, a chwilę później nadchodzi dyrygent z drabiną, również pod pachą, i rozpoczyna koncert.

Zdjęcie Koncertu fal doskonale oddaje także osobowość artystyczną Kantora. Każda fala była inna, niepowtarzalna, przynosiła ze sobą coś zaskakującego, posłusznie poddając się batucie dyrygenta. Podobnie jego dzieła – powstawały wraz z przypływem inspiracji i przemieniały znaną do tej pory rzeczywistość w rzeczy, o których nikomu by się nawet nie śniło. Morze twórczości Kantora nie daje się włożyć w żadne szufladki, ponieważ jego działania przenikały się i zazębiały, układając się w jednolity proces twórczy. Swój malarski talent i wykształcenie namiętnie wykorzystywał w teatrze – nie tylko był wybitnym scenografem, lecz także tworzył szkice aktorów zespolonych z obiektami, a jego spektakle cechowała niezwykła estetyka. Happeningi łączyły w sobie elementy malarstwa, sztuk wizualnych oraz teatru. To one dały Kantorowi pole manewru do zniesienia podziału scena-widownia. Te trzy dziedziny (i wiele innych), którymi się zajmował, stworzyły symfonię, która zrewolucjonizowała sztukę XX w.